USA sprawdzają doniesienia o użyciu broni chemicznej w Syrii i rozważają działania, jakie ewentualnie podejmą, jeśli te informacje się potwierdzą. Jak poinformował Biały Dom, prezydent Barack Obama rozmawiał o tym ze swoimi doradcami, a także z brytyjskim premierem Davidem Cameronem.

REKLAMA

Biały Dom podał, że prezydent Obama otrzymał od swych doradców ds. bezpieczeństwa "szczegółowy przegląd potencjalnych opcji", jakie mogą przyjąć Stany Zjednoczone i ich sojusznicy, jeśli potwierdzą się doniesienia o użyciu broni chemicznej przez siły rządowe w Syrii.

Amerykański wywiad, przy współpracy ze służbami wywiadowczymi innych państw, nadal zbiera informacje, które pozwolą na pełną weryfikacje doniesień o ataku chemicznym w Syrii.

Doniesienia te były także tematem rozmowy telefonicznej prezydenta Baracka Obamy z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem. Obaj przywódcy wyrazili "głębokie zaniepokojenie" informacjami o możliwym użyciu broni chemicznej w Syrii. Według Białego Domu, USA i Wielka Brytania będą konsultować się w kwestii domniemanego ataku chemicznego w Syrii i możliwych reakcji społeczności międzynarodowej.

Kerry naciska na szefa syryjskiej dyplomacji

Wczoraj przedstawiciel Departamentu Stanu poinformował, że już w czwartek sekretarz stanu USA John Kerry rozmawiał z szefem syryjskiej dyplomacji i powiedział mu, że władze w Damaszku powinny pozwolić inspektorom ONZ na zbadanie na miejscu doniesień o ataku chemicznym.

W rozmowie telefonicznej z Walidem el-Mualimim John Kerry powiedział, że jeśli rząd Syrii nie ma nic do ukrycia, to powinien umożliwić natychmiastowy i nieograniczony dostęp do miejsca domniemanego ataku.

Według przedstawiciela Departamentu Stanu, szef amerykańskiej dyplomacji zarzucił władzom w Damaszku, że nadal w tym rejonie prowadzą działania zbrojne, blokują dostęp i niszczą dowody.

USA i Syria nie zerwały formalnie stosunków dyplomatycznych, ale na początku 2012 roku amerykańskie władze zamknęły swoją ambasadę w Damaszku i wycofały personel dyplomatyczny z tego kraju.

W środę syryjska opozycja poinformowała, że wojska reżimowe użyły rakiet z głowicami z gazem, najprawdopodobniej sarinem, na przedmieściach Damaszku. Syryjska telewizja państwowa zdementowała te informacje, cytując źródła rządowe, według których doniesienia te mają na celu odciągnięcie od pracy ekspertów ONZ ds. broni chemicznej.

(mpw)