Wywiad USA opublikował dokumenty, które - jak poinformowano - zostały znalezione podczas ataku sił specjalnych USA w 2011 roku na dom Osamy bin Ladena w Pakistanie. W trakcie tej akcji komandosi zabili przywódcę Al-Kaidy. Opublikowany materiał obejmuje kilkadziesiąt odtajnionych dokumentów, w tym listę książek i publikacji wydawanych przez różne grupy bojowe, a także list z 2010 roku, z którego wynika, że bin Laden był bardzo zdeterminowany, by Al-Kaida dalej atakowała USA.

REKLAMA

W komunikacie opublikowanym przez biuro Dyrektora Wywiadu Narodowego podano, że publikacja dokumentów następuje w związku z "wezwaniem prezydenta USA do większej przejrzystości" w działaniach amerykańskich służb. Podkreślono też, że zgodnie z ustawą o wywiadzie z 2014 roku (Intelligence Authorization Act) wywiad był zobowiązany do dokonania przeglądu dokumentów przed ich publikacją.

Podczas przeprowadzonej 2 maja 2011 akcji amerykańskich sił specjalnych, w której komandosi zabili odpowiedzialnego za atak na USA 11 września 2001 przywódcę Al-Kaidy, w jego domu w pakistańskim Abbottabadzie znaleziono kilkadziesiąt tysięcy stron dokumentów. W 2012 roku kilkanaście dokumentów opublikował już na swojej stronie internetowej Ośrodek Zwalczania Terroryzmu w Akademii Wojskowej w West Point.

Decyzję o ujawnienie dalszych dokumentów pochwalił szef komisji wywiadu USA w Izbie Reprezentantów Devin Nunes. W interesie amerykańskiej opinii publicznej, naukowców, dziennikarzy i historyków jest, by mogli przeczytać i zrozumieć dokumenty bin Ladena - podkreślił w oświadczeniu. Poinformował, że wraz z publikacją w środę nowych 86 dokumentów liczba ujawnionych dokumentów znalezionych w domu bin Ladena sięgnęła 120. Czekam na publikację setek kolejnych - dodał Nunes.

Wśród opublikowanych w środę dokumentów jest list z 2010 r. jednego ze współpracowników bin Ladena do liderów Al-Kaidy w Jemenie, który - jak pisze Reuters - pokazuje, że bin Laden apelował, by pogodzili się z jemeńskim rządem i swe wysiłki "skoncentrowali na Ameryce". "Celem jest skupienie się na ataku wewnątrz Ameryki oraz uderzenie w jej interesy za granicą, w szczególności na kraje produkujące ropę, by wstrząsnąć opinią publiczną tak, aby zmusiła ona USA do wycofania się z Afganistanu i Iraku" - głosi opublikowane streszczenie listu.

Publikacja obok zarzutów wobec Obamy

Wywiad USA opublikował nowe dokumenty znalezione w domu bin Ladena w czasie, gdy wobec administracji Baracka Obamy pojawiły się kolejne oskarżenia - stanowczo odrzucane przez Biały Dom - iż kłamliwie przedstawiła opinii publicznej okoliczności zabicia bin Ladena w 2011 roku.

Autor tych oskarżeń, znany amerykański dziennikarz śledczy, zdobywca nagrody Pulitzera Seymour Hersh w obszernym dokumentacyjnym artykule opublikowanym 9 maja w brytyjskim dwutygodniku "London Review of Books" postawił tezę, że wbrew twierdzeniom Waszyngtonu bin Laden nie przebywał w swej kryjówce w Abbottabadzie dobrowolnie, lecz jako więzień pakistańskiego wywiadu, a ataku dokonano za wiedzą i zgodą pakistańskich władz.

Powołując się na informacje uzyskane od anonimowych przedstawicieli służb specjalnych USA, Hersh napisał, że miejsca pobytu bin Ladena nie wykryto dzięki - jak brzmi oficjalna wersja - śledzeniu kurierów Al-Kaidy. W rzeczywistości miał o nim poinformować wyższy oficer pakistańskiego wywiadu, który zwrócił się w tej sprawie do rezydenta CIA w ambasadzie USA w Islamabadzie. W zamian otrzymał znaczną część z wyznaczonej nagrody w wysokości 25 mln dolarów za pomoc w schwytaniu bin Ladena i został wraz z rodziną potajemnie przewieziony do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracuje jako konsultant CIA.

Zdaniem Hersha Obama świadomie szerzył nieprawdziwe informacje na temat okoliczności zabicia bin Ladena, by zapewnić sobie reelekcję w wyborach prezydenckich w 2012 roku. Odpierając zarzuty Hersha, rzecznik Białego Domu oświadczył w ubiegłym tygodniu, że jego artykuł pełen jest "nieścisłości i ewidentnych kłamstw".

(md)