Dwa rosyjskie okręty wojenne wpłynęły do syryjskiego portu Tartus. "Wizyta ma na celu zbliżenie dwóch krajów i umocnienie przyjaznych więzi pomiędzy Rosją a Syrią" - mówi oficer marynarki rosyjskiej Władimir Jakuszyn.

REKLAMA

W porcie Tartus zacumowały: niszczyciel rakietowy "Admirał Czabanienko" i okręt patrolowy "Jarosław Mudryj". Okręty są częścią grupy rosyjskich jednostek znajdujących się obecnie na Morzu Śródziemnym.

Rosja, jak pisze Reuters, utrzymuje poparcie dla prezydenta Baszara Asada coraz bardziej izolowanego w efekcie trwającej od marca ubiegłego roku rewolty przeciwko jego rządom. Analitycy są zdania, że takie stanowisko Rosji ma swe korzenie w urazach związanych z Libią, w niechęci utraty jednego z nielicznych przyczółków na Bliskim Wschodzie. Związane jest także z pragnieniem zaprezentowania wizerunku "mocnego państwa" w stosunkach z Zachodem w sezonie wyborczym.

Rosja dołączyła w październiku do Chin, by zawetować projekt rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ, potępiającej reżim Asada. Moskwa twierdzi, iż uchwalenie rezolucji otworzyłoby drogę do interwencji zbrojnej, takiej jak w Libii, gdzie, jej zdaniem, NATO nadużyło mandatu Rady Bezpieczeństwa.