Haitański rząd wyraził w oświadczeniu "głęboki szok i oburzenie" wulgarnymi słowami prezydenta USA Donalda Trumpa, który miał nazwać kraje Afryki i Haiti "zadupiem". Wypowiedź amerykańskiego przywódcy uznano w nim za rasistowską.

REKLAMA

"Te obraźliwe oraz naganne słowa w żaden sposób nie odzwierciedlają cnót mądrości, powściągliwości i rozeznania, którymi musi cechować się polityczny autorytet" - czytamy w oświadczeniu. W dokumencie zaznaczono również, że domniemany prezydencki komentarz "odzwierciedla całkowicie błędny i rasistowski pogląd na haitańską społeczność oraz jej zasługi dla USA".

Z kolei ambasador Haiti w Waszyngtonie Paul Altidor stwierdził, że "ma nadzieję, że Trump nie wypowiedział tych słów". Jeśli jednak ich użył, mamy nadzieję, że przeprosi nie tylko Haitańczyków, ale i Amerykanów - dodał.

Agencja AP, powołując się na źródło w amerykańskiej dyplomacji, poinformowała, że najwyższy rangą amerykański dyplomata na Haiti - charge d'affaires Robin Diallo - został wezwany przez haitańskiego prezydenta Jovenela Moisego, by wytłumaczyć słowa przywódcy USA.

Dlaczego przyjeżdżają tu ci wszyscy ludzie z krajów na zadupiu (ang. shithole countries - red.)? - miał powiedzieć Trump na spotkaniu z senatorami w Gabinecie Owalnym, na którym omawiano udzielanie ochrony imigrantom z Haiti, Salwadoru i krajów Afryki. Jego wypowiedź cytuje dziennik "Washington Post", powołując się na kilka osób, które zostały poinformowane o przebiegu rozmowy.

Trump oświadczył w piątek, że nie nazwał krajów, z których do USA przyjeżdżają migranci, "zadupiem". Przyznał jednak, że użył ostrego języka.

W wywiadzie dla stacji CNN lider Republikanów w Izbie Reprezentantów Paul Ryan ocenił, że komentarz Trumpa był "niefortunny i bezużyteczny".

Domniemana wypowiedź Trumpa spotkała się z szeroką krytyką, szczególnie w Afryce oraz Ameryce Łacińskiej.

Jak podał Reuters, minister spraw zagranicznych Salwadoru Hugo Roger Martinez Bonilla wystosował oficjalną notę protestacyjną ws. wypowiedzi Trumpa. Przypomniał również na Twitterze, że "znaczna część osób, które pomagały odbudowywać Nowy Orlean po przejściu huraganu Katrina, była Salwadorczykami".

Szef MSZ Chile Heraldo Munoz stwierdził z kolei, bezpośrednio odnosząc się do słów Trumpa, że "osoby z ‘gównianych krajów’ będą mile widziane" w jego państwie.

Z urzędu amerykańskiego ambasadora w Panamie zrezygnował John Feeley. Dyplomata oświadczył, że "przysięgał wiernie służyć prezydentowi USA i jego administracji", czego nie jest w stanie dalej czynić - podał Reuters.

Na słowa Trumpa zareagował także rząd Botswany, określając wypowiedź prezydenta USA jako "karygodną i rasistowską". Słowa potępienia dla amerykańskiego przywódcy płyną również z Ugandy, RPA czy Unii Afrykańskiej. W Ghanie opozycyjny polityk Ras Mubarak wezwał kraje rozwijające się do bojkotu Stanów Zjednoczonych, dopóki Trump nie opuści urzędu.

(j.)