Niemieccy śledczy mają wyniki sekcji zwłok, które wyjaśniają wątpliwości w sprawie niedzielnej masakry w Lörrach. Kobieta odpowiada za śmierć syna, byłego partnera i pielęgniarza. Najbardziej prawdopodobny powód - nie mogła się pogodzić z odejściem mężczyzny i koniecznością dzielenia się dzieckiem.
Z sekcji zwłok wynika, że kobieta najpierw dwoma strzałami zabiła byłego partnera, potem pobiła i udusiła syna, nakładając mu na głowę worek foliowy. Rodzice pięciolatka rozstali się zaledwie trzy miesiące temu. W niedzielę mężczyzna przyszedł odebrać chłopca, który spędzał weekend z matką.
Po tym podwójnym morderstwie kobieta podpaliła mieszkanie, pobiegła do pobliskiego szpitala św. Elżbiety i zabiła tam 56-letniego pielęgniarza na oddziale ginekologii. Obdukcja zwłok pielęgniarza wykazała trzy rany postrzałowe głowy, a także rany kłute.
Gdy Sabine R. zaczęła strzelać do wezwanych na miejsce policjantów, ci odpowiedzieli ogniem. Obdukcja zwłok Sabine R. wykazała 17 ran postrzałowych z broni policyjnej.
Motywy dokonania masakry wciąż nie są znane. Ustalono, że Sabine R. miała pozwolenie na małokalibrowy pistolet, z którego strzelała. Była członkinią koła strzeleckiego. Do szpitala wtargnęła, mając przy sobie ponad 300 sztuk amunicji.