"Wybraliśmy Czad, bo to jeden z ostatnich krajów na liście tych najuboższych. Co siedem minut z głodu umiera tam dziecko" - alarmuje Marek Krupiński z UNICEF Polska. W tym afrykańskim kraju trwa właśnie akcja pomocy dzieciom pod hasłem "Umieram z głodu". UNICEF zdołał zebrać już 1,2 miliona złotych.

REKLAMA

O dramatycznej sytuacji w Czadzie i akcji pomocy "Umieram z głodu" przeczytacie w dokumencie UNICEF Polska.

Krzysztof Zasada: Dlaczego wasza organizacja wybrała na miejsce prowadzenia pomocy właśnie Czad?

Marek Krupiński, dyrektor UNICEF-u w Polsce: Czad wybraliśmy dlatego, że naszym zdaniem i zresztą według wszystkich danych, jest to w tej chwili jeden z ostatnich krajów na liście tych najuboższych, najbiedniejszych. Bardzo często włączamy się w akcje w tych krajach, które najbardziej potrzebują pomocy albo są poszkodowane w wyniku klęsk żywiołowych, tak jak było na przykład na Haiti.

Jak wygląda teraz sytuacja w Czadzie? Jakie są tam problemy?

Ogromne problemy są przede wszystkim z dostawą żywności i leków. Jest coraz więcej dzieci i one po prostu umierają, bo nie ma odpowiedniej ilości pożywienia i szczepionek, nie otrzymują podstawowych minerałów potrzebnych do przeżycia. Bardzo długo, przez wiele miesięcy, trwała tam susza, niestabilna jest sytuacja polityczna, kraj nawiedziła klęska szarańczy i jest zagrożenie chorobami zakaźnymi.

Głównym aspektem tej akcji jest ratowanie życia, czyli dostarczanie żywności?

Dostarczane są wszystkie produkty do żywienia terapeutycznego. Chodzi o to, że małe dziecko czy też noworodek po spożyciu i otrzymaniu takiego zestawu minerałów jest w stanie przeżyć i przybrać na wadze. Proszę sobie wyobrazić, że są sytuacje, gdzie wśród setek dzieci, które przyjeżdżają z matkami do ośrodków dożywiania terapeutycznego, są dzieci skrajnie niedożywione, na granicy życia i śmierci.

W Czadzie są problemy także z wodą?

Problem z wodą jest ogromny. Budowane są studnie, woda jest dostarczana cały czas. Natomiast widziałem obrazki przerażające, kiedy matka, przyjechawszy do takiego ośrodka, gdzie akurat my byliśmy, podaje dziecku taką brunatną wodę, jakby pan z glinianki nabrał.

Oprócz finansowania działań, które ratują życie, prowadzicie tam także działania edukacyjne.

Współpracujemy z lokalną społecznością. Akurat w czasie mojego pobytu zakończony został proces przeszkolenia stu młodych dziewczyn, które teraz już wiedzą, że należy myć ręce.

Skąd wasza organizacja bierze pieniądze na to, żeby nieść pomoc dzieciom w Czadzie?

W Czadzie i nie tylko w Czadzie. UNICEF nie jest finansowany przez ONZ. Bardzo często mylnie sądzi się, że otrzymujemy od nich jakieś pieniądze. Cały UNICEF jest finansowany przede wszystkim przez duże korporacje i wspomagany przez darczyńców.

O dramatycznej sytuacji w Czadzie i akcji pomocy "Umieram z głodu" przeczytacie w dokumencie UNICEF Polska.