40-letnia strażniczka w więzieniu w Kopenhadze straciła pracę za niewłaściwe relacje z mordercą szwedzkiej dziennikarki Peterem Madsenem. „Mogłam z nim o wszystkim porozmawiać” – powiedziała kobieta w rozmowie z duńskim dziennikiem „Ekstrabladet”.

REKLAMA

Kobieta, która pracowała jako strażniczka w więzieniu Västra w Kopenhadze ma 40 lat, jest mamą dwójki dzieci. Jej bliskie relacje z odsiadującym wyrok dożywotniego więzienia Peterem Madsenem wyszedł na jaw, kiedy duński wynalazca został przeniesiony do innego zakładu karnego. Tamtejsza straż więzienna zaalarmowała o intensywnej wymianie korespondencji między Madsenem a strażniczką.

Kobieta została natychmiast zwolniona z pracy - podał dziennik "Ekstrabladet". Reporter gazety dotarł do byłej strażniczki więziennej. 40-latka przyznała mu w rozmowie, że często rozmawiała z Peterem Madsenem. Jak stwierdziła, z nim mogła porozmawiać o wszystkim. Dlatego też odwiedzała go w jego celi tak często, jak to był tylko możliwe.

Często ze sobą rozmawialiśmy. Nie potrafiliśmy skończyć. Wiedziałam, że zostanie przeniesiony do innego więzienia. Sama zaproponowałam, żebyśmy do siebie pisali - powiedziała.

Spytana wprost, czy zakochała się w mordercy, odpowiedziała: Sama nie wiem.

Kobieta zaprzeczyła, jakoby utrzymywała kontakty intymne z osadzonym. Stwierdziła, że to tylko plotki rozsiewane przez byłych kolegów z pracy.

Peter Madsen został skazany na dożywotnie więzienia za zamordowanie szwedzkiej dziennikarki Kim Wall. Jej ciało poćwiartował i wrzucił do morza.

30-letnia dziennikarka przygotowywała reportaż o Madsenie, inżynierze-samouku, który ma obsesję na punkcie podboju mórz i przestrzeni. 10 sierpnia 2017 roku wieczorem weszła na pokład jego prywatnej łodzi podwodnej Nautilus w kopenhaskim porcie. Wówczas widziano ją po raz ostatni.

11 sierpnia bliscy kobiety zgłosili jej zaginięcie, a służby ratownicze rozpoczęły na morzu poszukiwania podwodnej łodzi Madsena. Tego samego dnia łódź awaryjnie wynurzyła się w pobliżu Kopenhagi. Na pokładzie był jedynie właściciel. Został ewakuowany, a łódź zatonęła.

Straż przybrzeżna wydobyła 12 sierpnia łódź podwodną Madsena z dna morza w rejonie na południe od Kopenhagi. Według policyjnej hipotezy łódź mogła zostać umyślnie zatopiona w celu zatarcia śladów.

Pod koniec sierpnia rowerzysta znalazł wyrzucony przez morze na wyspie Amager tułów kobiety. Jak później ustalono, zwłokom celowo odcięto ręce oraz nogi. Były to zwłoki Wall. Zarówno tułów, jak i znalezione później inne części ciała były obciążone fragmentami metalu, aby pozostały na dnie morza.

(j.)