Niedawna próba rakietowa, przeprowadzona przez Koreę Północną, świadczy o tym, że ten kraj najpewniej opracował technologię, umożliwiającą mu przenoszenie głowicy bojowej na odległość ponad 10 tysięcy kilometrów, co może zagrażać USA - ogłosiły władze Korei Południowej. W komunikacie podkreślono też, że rakiety z Południa mogą przenosić nawet 6 razy większe ładunki niż do tej pory zakładano.

REKLAMA

Szczątki rakiety wystrzelonej przez Koreę Północną wydobyła z Morza Żółtego marynarka wojenna Korei Południowej.Po analizie materiału z rakiety Unha-3 oceniliśmy, że pocisk mógłby osiągnąć odległość 10 tys. km, z ładunkiem 500-600 kg - poinformował na konferencji prasowej przedstawiciel tamtejszego ministerstwa obrony. Nie jest jasne, czy Korea Północna opracowała technologię budowy głowicy bojowej, dzięki której wytrzymałaby ona ponowne wejście do atmosfery, nie rozpadając się - podkreślił.

Korea Północna przeprowadziła 12 grudnia udaną próbę z rakietą dalekiego zasięgu. Oficjalnie podano, że wyniosła ona na orbitę okołoziemską satelitę meteorologicznego. Rakietę Unha-3 odpalono mimo protestów społeczności międzynarodowej, podejrzewającej, że była to w istocie próba z pociskiem balistycznym, który w przyszłości może przenosić głowice nuklearne. Wystrzelenie rakiety spotkało się z krytyką USA, Korei Południowej i Japonii. Próbę potępiła m.in. Rada Bezpieczeństwa, która nałożyła na Koreę Północną dwa pakiety sankcji po każdej z dwóch prób jądrowych z lat 2006 i 2009.

Dzięki udanej próbie rakietowej swoją wiarygodność wśród rodaków zwiększył młody przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un, który przejął władzę po śmierci ojca w grudniu zeszłego roku.