Słowacja od czwartku wprowadza stan wyjątkowy w sektorze naftowym i uruchamia rezerwy strategiczne ropy. Powodem jest wstrzymanie dopływu surowca rurociągiem Przyjaźń po styczniowym uszkodzeniu przez Rosjan magistrali na Ukrainie. Stan wyjątkowy będzie obowiązywać do września.

REKLAMA

  • Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Stan wyjątkowy na Słowacji

Słowacki rząd ogłosił od czwartku stan wyjątkowy w sektorze naftowym. Związane jest to z uszkodzeniem rurociągu Przyjaźń podczas działań wojennych w atakowanej przez Rosję Ukrainie. Od końca stycznia ropa z Rosji nie płynie na Słowację i do Węgier.

Na słowacki rynek na prośbę koncernu Slovnaft ma trafić 250 tysięcy ton tego surowca. Uwolnione przez rząd zapasy mają pomóc należącej do węgierskiego koncernu MOL rafinerii przetrwać do czasu, aż zapewni sobie surowiec inną trasą niż przez rurociąg Przyjaźń. Zgodnie z zapotrzebowaniem, ma to wystarczyć na co najmniej miesiąc pracy rafinerii na minimalnej wydajności, przy jednoczesnym utrzymaniu nieprzerwanych dostaw do odbiorców.

Jak argumentuje rząd w Bratysławie - awaryjne uwolnienie rezerw strategicznych ma zagwarantować stabilność rynku do czasu sprowadzenia dostaw rurociągiem Adria z Chorwacji. To może nastąpić za kilka tygodni. Naftowy stan wyjątkowy na Słowacji ma obowiązywać do końca września.

Fico obwinia Zełenskiego

O brak dostaw przez rurociąg Przyjaźń słowacki premier Robert Fico obwinił prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Ropociąg został uszkodzony w rejonie miejscowości Brody, na zachodzie Ukrainy, pod koniec stycznia w czasie rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną.

Według premiera Ficy uszkodzenie już naprawiono, a prezydent Zełenski celowo wstrzymuje dostawy, które mają - zdaniem władz w Bratysławie - zaszkodzić Słowacji. Fico powołał się przy tym na doniesienia służb wywiadowczych.
Premier powiedział, że polecił ambasadorowi Słowacji w Kijowie złożenie u władz ukraińskich noty domagającej się wyjaśnienia przyczyn braku wznowienia dostaw ropy.

Fico chce także, aby przedstawiciele Słowacji i Węgier mogli na miejscu w Brodach przekonać się o stanie urządzeń przesyłowych.

Słowacki premier zagroził Ukrainie, że straci ona wsparcie jego kraju na drodze do Unii Europejskiej. Możliwe jest także ograniczenie dostaw energii elektrycznej, którą Słowacja wysyła na Ukrainę.