"Nie zakładam, że reżim syryjski postrada zmysły, ale gdyby użył broni masowego rażenia to wie, że konsekwencje będą bardzo poważne" – oświadczył w Brukseli polski minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. „Społeczności międzynarodowej trudno byłoby się powstrzymać od interwencji” – podkreślił.

REKLAMA

To by było drastyczne pogwałcenie międzynarodowej zasady obowiązku opieki nad własnymi obywatelami - stwierdził Sikorski, odnosząc się do groźby użycia przez reżim Baszara Asada broni chemicznej w walce z własnymi obywatelami.

Trwający od marca 2011 roku konflikt w Syrii jest jednym z głównych tematów posiedzenia szefów dyplomacji państw NATO oraz Rady NATO-Rosja. Prawdopodobnie jeszcze dziś w Brukseli zapadnie decyzja o rozmieszczeniu baterii pocisków antyrakietowych Patriot w Turcji, które miały by ją ochronić przed ewentualnymi syryjskimi atakami. Rosja może mieć swoje stanowisko, ale Sojusz sam będzie decydował o tym jak bronić swoich członków na swoim terytorium w przypadku, gdy ci członkowie, tak jak w przypadku Turcji są narażeni na ostrzał, czy na zestrzeliwanie swoich samolotów - powiedział szef polskiej dyplomacji. Odniósł się tym samym do postulatów Rosjan, którzy twierdzą, że umieszczenie w Turcji Patriotów doprowadzi do eskalacji syryjskiego konfliktu.

Rosja sprzeciwia się rozmieszczeniu rakiet Patriot w Turcji, twierdząc, że spowoduje to eskalację krwawego konfliktu wewnętrznego w Syrii. Ponadto Rosja postrzega rozmieszczenie baterii antyrakietowych w pobliżu swoich granic jako zagrożenie dla swego bezpieczeństwa.