​Tragiczny finał poszukiwań 12-letniej dziewczynki z Łyśwy w rosyjskim Kraju Permskim. Dziecko zaginęło w sobotę. Po trwających dobę poszukiwaniach jej ciało znaleziono w mieszkaniu jednego z sąsiadów. Mężczyzna został zatrzymany.

REKLAMA

12-latka w sobotę pożegnała się z matką i wyszła z mieszkania na piątym piętrze. Zaczęła schodzić po schodach. Od tamtej pory słuch o niej zaginął. Miała wyłączony telefon, dziewczynki nikt nie widział w szkole.

W poszukiwania zaangażowała się jej rodzina, mieszkańcy bloku oraz służby mundurowe. Moja córka nigdy wcześniej tak nie zniknęła. Nie wiem, gdzie ona może być - mówił Dmitrij, ojciec dziewczynki.

W bloku, w którym mieszkała rodzina żył także jeden podejrzany człowiek. Kiedy dowiedziałem się, że ona zniknęła, to poszedłem do jej ojca i powiedziałem, by sprawdzili mieszkanie, w którym żyje ten potwór - opowiada jeden z mieszkańców. Do tego mieszkania zaprowadził służby także pies tropiący.

"Potwór" - 35-letni Siergiej L. - zajmował lokal na drugim piętrze budynku. To tam, w szafie znaleziono ciało dziewczynki. W niedzielę obudził mnie krzyk kobiety. Słyszę następnie trzask drzwi, bieganie. Po chwili dowiedziałem się, że Siergiej miał w mieszkaniu ciało dziewczynki - opowiada jeden z sąsiadów.

Mężczyzna został zatrzymany. Podczas przesłuchania przyznał się do wszystkiego. Mówił, że kiedy dziewczynka schodziła po schodach, złapał ją od tyłu i położył rękę na ustach, by nie krzyczała. Zaciągnął ją do mieszkania, zgwałcił, a następnie zamordował i schował ciało do szafy - informuje v-kurse.ru.

Podczas śledztwa okazało się, że Siergiej L. to recydywista - był już dwukrotnie skazany. Opuścił kolonię karną zaledwie pół roku temu. Według nieoficjalnych informacji był karany m.in. za gwałt. Sąsiedzi wspominają, że 35-latek często był pijany. Niekiedy chodził po bloku i głośno bił w skrzynki pocztowe.

Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu mężczyzny. Śledczy wciąż prowadzą w tej sprawie dochodzenie.