"Unia Europejska za pomocą umowy o stowarzyszeniu chciała przekreślić niepodległość Ukrainy, przekształcić ją w sterowane z Brukseli państwo, odcinając ją od Rosji" - ocenia rządowa "Rossijskaja Gazieta".

REKLAMA

Według dziennika "pod pretekstem integracji Kijowowi narzucano schematy niszczące gospodarkę narodową". "Równolegle z +kapitulacją+ gospodarczą, którą litewscy i polscy urzędnicy szlachetnie określali jako +europejską drogę+, od prezydenta Ukrainy żądano spełnienia licznych warunków towarzyszących - od rewizji prawa po ułaskawienie skazanej przez sąd byłej premier Julii Tymoszenko" - informuje "Rossijskaja Gazieta".

Zdaniem dziennika "porozumienie o stowarzyszeniu z UE nie wróżyło Kijowowi nic oprócz krachu gospodarki, poważnych problemów z partnerami z Unii Celnej i nieuchronnych wstrząsów politycznych, spowodowanych szybką pauperyzacją społeczeństwa". "Uświadomiwszy sobie tę perspektywę, nie tylko Ukraina, lecz także Armenia i Azerbejdżan zrezygnowały z wątpliwego +zaszczytu+ stania przed europejskimi drzwiami" - przekazuje "Rossijskaja Gazieta".

Rządowy dziennik ostrzega, że "Bruksela nadal liczy na uzyskanie wszystkich korzyści z przekształcenia Ukrainy w podporządkowane, pozbawione głosu państwo, a także przecięcie, w imię własnych geopolitycznych celów, historycznych więzi kulturowych i gospodarczych łączących Kijów i Moskwę".

"Rossijskaja Gazieta" zauważa również, że "utraciwszy możliwość zdobywania nowych terytoriów przy użyciu broni, eurourzędnicy wykorzystują w tym celu siłę pieniądza". "Dobrze wiadomo, że na Ukrainie od dawna działają setki organizacji pozarządowych hojnie finansowanych z zagranicy. Swoje pieniądze inwestują w przywódców tych ukraińskich partii i ruchów, którzy dniem i nocą gotowi są zwoływać ludzi na +euromajdany+" - wyjaśnia.

Dziennik podkreśla też, że "Rosja - ani wobec Ukrainy, ani innych republik z poradzieckiego obszaru - nie ucieka się do szantażu dla osiągnięcia politycznych celów". "Wszelako rosyjscy politycy korzystali z niezbywalnego prawa do oceniania europejskich inicjatyw. Tego szczerego i uczciwego stanowiska Moskwy wyraźnie obawiał się szef Komisji Europejskiej Jose Barroso, gdy odmówił Rosji prawa do udziału razem z Ukrainą w trójstronnych negocjacjach" - wskazuje.

"Rossijskaja Gazieta" zaznacza, że "to nie Rosja dąży do rozbicia Europy, przekreślenia niepodległości Ukrainy" - "tym niewdzięcznym dziełem zajmuje się Unia Europejska wraz ze stojącymi za nią Stanami Zjednoczonymi". "Im nie jest potrzebna kwitnąca Ukraina. Mają inne zadanie - pozbawić Rosję sojuszników, osłabić ją" - pisze.

Moskiewski dziennik konstatuje też, że "choć Federacji Rosyjskiej nie zaproszono na szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie, to jednak wydarzenia, które miały tam miejsce, pokazały, że głównym graczem w stolicy Litwy była właśnie Rosja".

(j.)