Tylko Marsjanie mogą jeszcze zmienić wynik wyborów prezydenckich - żartują Rosjanie odliczając dni do głosowania. Zostało sześć. Już trwają natomiast przygotowania do majowego przekazania władzy przez Władymira Putina Dimitrijowi Miedwiediewowi.

REKLAMA

Święto zwycięstwa nad faszyzmem będzie zarazem hucznym debiutem nowego prezydenta. Poza czołgami, jak za Breżniewa, przez Plac Czerwony przetoczą się wozy bojowe, samobieżne wyrzutnie pocisków balistycznych, a nad miastem przeleci kilkadziesiąt typów samolotów. Słowem – pokaz siły, który ma utwierdzić Rosjan, że słusznie wybrali stawiając na kurs Putina i jego następcy.

Nie ma żadnego znaczenia, że w związku z paradą konieczny będzie demontaż aż kilkunastu kilometrów linii energetycznych i trolejbusowych. Ma być jak za czasów Związku Radzieckiego, albo jeszcze lepiej. A Putin i Miedwiediew będą pozdrawiać żołnierzy dokładnie z tej samej trybuny, z jakiej czynili to Stalin i jego następcy aż do 90. roku.