​Rada UE rozpocznie w przyszły wtorek formalnie procedurę artykułu 7.1 Traktatu UE wobec Polski - dowiedziała się dziennikarka RMF FM. Nastąpi to mimo, że Warszawa zabiegała, aby nie wpisywać do porządku obrad ministrów ds. europejskich punktu w sprawie praworządności w Polsce w związku z "nowym otwarciem" w relacjach między Warszawą a Brukselą. O możliwości kompromisu między Polską a Komisją mówił niedawno szef KE Jean Claude-Juncker.

REKLAMA

Z informacji dziennikarki RMF FM wynika, ze rozmowy w sprawie kompromisu toczą się na najwyższym szczeblu, a do przełomu może dojść na początku marca. Jak ustaliła Katarzyna Szymańska-Borginon kwestia praworządności w Polsce została wpisana po raz pierwszy jako formalny punkt agendy spotkania unijnych ministrów ds. europejskich.

Do tej pory sytuację w Polsce omawiano w ramach punktu AOB. czyli wolnych wniosków na zakończenie spotkanie. Za agendę unijnych ministrów odpowiada przewodnicząca pracom UE - Bułgaria. Sofia po raz pierwszy przewodniczy pracom UE i zdaniem wielu unijnych dyplomatów robi to dosyć nieudolnie.

Rozmówcy dziennikarki RMF FM przyznają, że wiele będzie zależało od tego, co o sytuacji w Polsce powie wiceszef KE Frans Timmermans. Na początku lutego Timmermans spotkał się z szefem polskiej dyplomacji Jackiem Czaputowiczem w rezydencji polskiego ambasadora przy UE i wyraził nadzieję, że "uda się znaleźć rozwiązanie (sporu ws. praworządności) w ciągu kilku tygodni lub miesięcy". Później z jego gabinetu płynęły jednak ostrożniejsze uwagi o konieczności przejścia do konkretów.

Po wypowiedzi Timmermansa nie przewidziano dyskusji, ale nikt nie może zabronić ministrom zabrania głosu. Jeżeli Timmermans powie, że trwa dialog i trzeba dać mu szansę, to raczej nie będzie wielkiej chęci do zabierania głosu - spekuluje jeden z unijnych dyplomatów. Inny uważa, że i tak ewentualne wypowiedzi będą bardzo ogólne.

Ponieważ prowadzony z KE dialog to sytuacja bardzo wrażliwa (od dwóch lata pojawiała się pierwsza realna szansa na kompromis) Warszawa uważa, że to kłopot, bo nieostrożne wypowiedzi mogą zaszkodzić rozpoczętemu procesowi dochodzenia do kompromisu.

Bułgarscy dyplomaci twierdzą z kolei, że dopiero na podstawie przebiegu tego spotkania będzie można zdecydować o dalszych krokach w ramach procedury art. 7 i ustalić kalendarz ewentualnych działań wobec Polski.

(az)