Irański przywódca duchowo-polityczny ajatollah Ali Chamenei powiedział, że arabska młodzież powinna przeciwstawić się USA i przejąć inicjatywę, aby móc kontrolować swą przyszłość. Ostrzegł, że na każdy atak Iran "odpowie dziesięciokrotnie".

REKLAMA

Chamenei podkreślił też w wystąpieniu telewizyjnym, że program budowy rakiet balistycznych ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa Iranu.

Wrogowie nie chcą w tym regionie niezależnego Iranu (...). Nasi wrogowie prowadzą przeciw nam wojnę ekonomiczną i psychologiczną, a nowe sankcje amerykańskie są jej częścią - powiedział.

Chamenei dodał, że Teheran nadal będzie "wspierać uciskane narody i siły oporu w regionie", ponieważ "niektóre kraje w regionie postępują tak, jakby były wrogami własnego ludu".

Pod koniec maja Chamenei przedstawił warunki, pod jakimi Teheran może pozostać przy porozumieniu w sprawie swego programu nuklearnego.

Państwa europejskie muszą między innymi - według ajatollaha - obiecać, że nie będą zabiegać o nowe negocjacje w sprawie irańskiego programu rakiet balistycznych ani w sprawie działań Iranu na Bliskim Wschodzie.

Prezydent Donald Trump ogłosił 8 maja wycofanie się Stanów Zjednoczonych z porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego.

W ramach tego porozumienia - podpisanego przez Iran oraz sześć mocarstw (USA, Wielką Brytanię, Francję, Chiny, Rosję i Niemcy) - Teheran zgodził się na ograniczenie swojego programu nuklearnego w zamian za stopniowe znoszenie nałożonych nań sankcji.

Europejscy przywódcy zabiegali w Waszyngtonie o zachowanie w mocy porozumienia nuklearnego, a gdy Trump zapowiedział wycofanie USA, podjęli starania o to, by umowa obowiązywała Iran oraz inne kraje, poza Stanami Zjednoczonymi.

W maju sekretarz stanu USA Mike Pompeo zażądał m.in., by Iran wstrzymał wzbogacanie uranu, zezwolił inspektorom na "bezwarunkowy dostęp do wszystkich obiektów" nuklearnych, by wycofał wszystkie swoje siły zbrojne z Syrii, zaprzestał grożenia Izraelowi i wstrzymał poparcie dla libańskiego Hezbollahu i rebeliantów Huti w Jemenie.

Groził ponadto Iranowi "najsilniejszymi sankcjami w historii", jeśli rząd tego kraju nie zmieni polityki. Wezwał do nowego porozumienia w sprawie irańskiego programu nuklearnego, w miejsce umowy z 2015 roku, z której USA się wycofały. Nowe zapisy odnosiłyby się m.in. do obaw USA związanych z irańskim programem pocisków balistycznych.

(az)