Propekiński poseł parlamentu Hongkongu Junius Ho - jedna z najbardziej znienawidzonych przez uczestników trwających tam prodemokratycznych protestów postaci - został zaatakowany nożem przez mężczyznę, który udawał jego zwolennika. Junius Ho trafił do szpitala.

REKLAMA

Ho, który kandyduje w nadchodzących wyborach do rad dzielnic, został pchnięty nożem w klatkę piersiową w dzielnicy Tuen Mun podczas wydarzenia związanego z jego kampanią. Jak przekazał dziennikarzom - jego rana jest powierzchowna.

Na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych widać, jak napastnik wręcza posłowi bukiet kwiatów i chwali go za wykonywaną pracę, po czym niespodziewanie wyciąga z torby nóż i atakuje nim posła. Mężczyzna został szybko obezwładniony przez osoby znajdujące się w pobliżu, a potem przekazany policji.

A protester stabbed #HongKong pro-police legislator Junius Ho in the chest. pic.twitter.com/5lveEsM4EI

liamstone_19November 6, 2019

Obrażenia odniosły łącznie cztery osoby: poseł, dwóch jego asystentów i napastnik - przekazała rzeczniczka szpitala w Tuen Mun, do którego przewieziono wszystkich rannych.

Organizator akcji "oczyszczania Hongkongu"

Według Ho atak dowodzi, że porządek publiczny w Hongkongu został utracony przed zaplanowanymi na 24 listopada wyborami lokalnymi. "Ten poranek to mroczny dzień w hongkońskich wyborach dzielnicowych. Kandydat został celowo zaatakowany przez napastnika. Nie ma już porządku w wyborach" - ocenił. Zapewnił, że mimo to "pozostanie odważny".

Dziennik "South China Morning Post" podał, że zatrzymanym jest 30-letni mieszkaniec Hongkongu. Śledczy podejrzewają, że padł on ofiarą nagonki ze strony prodemokratycznych aktywistów w internecie i "myślał, że atak będzie gloryfikowany i uczyni go bohaterem" - powiedziało tej gazecie źródło w policji.

Niechęć demonstrantów wobec Ho wynika z jego zachowania po brutalnym ataku na stację metra Yuen Long 21 lipca, w którym rannych zostało 45 osób. Poseł został sfilmowany, jak ściskał dłonie i gratulował domniemanym sprawcom tego ataku.

Później Ho zorganizował akcję "oczyszczania Hongkongu", w ramach której jego zwolennicy niszczyli tzw. ściany Lennona - fragmenty murów oklejone samoprzylepnymi kartkami z hasłami wyrażającymi dążenie do wolności i demokracji. Niedawno został również wyproszony z obrad parlamentu za seksistowskie uwagi pod adresem opozycyjnej posłanki Claudii Mo.

Narastające niepokoje i odebrane honoris causa

Po ataku na stacji Yuen Long ktoś zbezcześcił groby rodziców posła, a jego biuro kilkakrotnie było dewastowane. We wrześniu hongkoński klub jeździecki w obawie o bezpieczeństwo musiał odwołać zaplanowane na jeden dzień gonitwy, ponieważ wystartować miał koń, którego współwłaścicielem jest Ho. Później poseł dobrowolnie wycofał swojego konia z wyścigów, "aż zakończą się niepokoje".

Brytyjski uniwersytet Anglia Ruskin University pozbawił niedawno Ho doktoratu honoris causa z prawa, argumentując tę decyzję "narastającymi wątpliwościami" co do działalności posła, który ukończył studia na tej uczelni w 1984 roku. W oświadczeniu uczelni nie sprecyzowano, o jakie działania chodzi.

Rząd Hongkongu wycofał niedawno z parlamentu projekt nowelizacji prawa ekstradycyjnego, który był bezpośrednią przyczyną trwających od czerwca protestów. Nie przychylił się jednak do żadnego z pozostałych postulatów protestujących, którzy żądają między innymi demokratycznych wyborów władz regionu i niezależnego śledztwa w sprawie brutalności policji.