Parlament Europejski przegłosował stanowisko, w którym domaga się cofnięcia wszystkich cięć w projekcie budżetu UE na 2017 roku, jakich chcą państwa członkowskie. Podejście to natychmiast odrzuciła Rada UE. Teraz obie instytucje rozpoczną negocjacje, które potrwają trzy tygodnie.

REKLAMA

Europosłowie proponują, by przyszłoroczne zobowiązania UE wynosiły 160,7 mld euro, czyli o 4,1 mld euro więcej niż przewidywała Komisja Europejska w swoim projekcie. Z kolei środki na realne płatności powinny ich zdaniem wynosić 136,7 mld euro, czyli o 2,5 mld więcej niż chciała KE.

PE proponuje m.in. zwiększenie wydatków na rzecz zatrudnienia młodych, chce też większych funduszy na wspomaganie wzrostu gospodarczego oraz na pomoc państwom UE w walce z kryzysem migracyjnym.

UE zmaga się z niespotykaną liczbą różnych wyzwań. Jeśli chcemy się z nimi uporać, będziemy potrzebowali właściwego budżetu dla UE. Kiedy negocjowaliśmy wieloletnie ramy finansowe na lata 2014-2020, w 2013 roku do Europy przybywało mniej uchodźców (...). Musimy zrozumieć, że zmieniły się okoliczności - przekonywał w oświadczeniu sprawozdawca PE w tej sprawie, niemiecki europoseł socjalistyczny Jens Geier.

Zwiększenie środków na programy "Łącząc Europę" i "Horyzont 2020"

Europosłowie chcą przywrócenia środków na program infrastrukturalny "Łącząc Europę" oraz program badań naukowych Horyzont 2020. Proponują dodanie 1,24 mld euro (w zobowiązaniach) ponad kwotę zaproponowaną na te cele przez KE.

PE chce też zwiększenia o 600 mld euro w porównaniu z propozycją KE środków na Wspólną Politykę Rolną. Pieniądze te mają pomóc rolnikom dotkniętym kryzysem na rynku mleka, a także poszkodowanym przez rosyjskie embargo na żywność z UE.

Europosłowie są zdania, że dodatkowe fundusze pojawią się w ramach trwającej rewizji wieloletnich ram finansowych na lata 2014-2020. Propozycja KE w tej sprawie przewiduje dodatkowe 6,3 mld euro do wydania do 2020 roku.

Rada UE, w której zasiadają przedstawiciele rządów państw członkowskich, w odpowiedzi na te poprawki wydała komunikat informujący, że nie zgadza się na zwiększenie wydatków.

Stolice zwracają uwagę, że europosłowie chcą, by poziom przyszłorocznych zobowiązań był wyższy niż górny limit wyznaczony w wieloletnim budżecie. To poważnie zagroziłoby możliwości reagowania na nieprzewidziane kryzysy - argumentują.

Koszt zobowiązań wyższy niż planowany limit

Państwa członkowskie są też przekonane, że europarlament chce ustanowić poziom płatności na wyższym poziomie niż realnie wynoszą szacunkowe potrzeby. To zmusiłoby kraje członkowskie do wnoszenia wkładów do budżetu ponad to, co konieczne w czasie, gdy starają się one konsolidować swoje finanse publiczne.

Radzie nie podoba się też proponowane zwiększenie środków na programy "Łącząc Europę" i Horyzont 2020.

Stolice podważają też zakres rozmów na temat budżetu. PE chce negocjować w pakiecie zarówno wydatki na 2017 roku, jak i przegląd wieloletnich ram finansowych. Dzięki temu będzie miał większy wpływ na stanowisko krajów. Te z kolei uważają, że obie sprawy należy traktować osobno.

Redukcje zatrudnienia w instytucjach UE

O tym, że dalsze negocjacje nie będą łatwe, świadczyć może fakt, że przedstawiciele państw członkowskich wypomnieli parlamentowi, że ten nie dotrzymuje zobowiązań dotyczących redukcji zatrudnienia. Do 2017 roku personel PE powinien być zmniejszony o 5 proc. Instytucja ta chce zmniejszyć zatrudnienie, ale nie aż tak. Zdaniem Rady UE takie podejście stwarza ryzyko "podważenia wiarygodności Parlamentu Europejskiego oraz UE jako całości".

Brak porozumienia między PE i Radą na tym etapie ws. przyszłorocznych wydatków nie jest niczym niezwykłym. W praktyce oznacza uruchomienie trzytygodniowego okresu "koncyliacji" w procedurze budżetowej. Negocjatorzy państw członkowskich i PE będą mieli czas do 17 listopada, by osiągnąć porozumienie. Jeśli tak się stanie, to PE przyjmie budżet w grudniu.

Jeśli Parlament i Rada nie osiągną porozumienia przed zakończeniem procedury koncyliacji, Komisja Europejska będzie musiała przedstawić nowy projekt.

(łł)