Upadek rządu libańskiego. Premier Saad Hariri ogłosił, że składa dymisję swojego gabinetu. W kraju od dwóch tygodni odbywały się antyrządowe protesty - obywatele zarzucali rządzącym korupcje i niezdolność znalezienia wyjścia z kryzysu gospodarczego i społecznego.

REKLAMA

Od 13 dni Libańczycy czekają na decyzję polityczną, która powstrzyma pogarszanie się sytuacji gospodarczej. W tym czasie, wsłuchując się w głos narodu, próbowałem znaleźć wyjście z impasu - powiedział Hariri w przemówieniu transmitowanym przez telewizję.

Czas, abyśmy przeżyli wielki szok, aby stawić czoło kryzysowi. (...) Złożę na ręce prezydenta Michela Aouna rezygnację rządu. Apeluję do wszystkich partnerów politycznych, aby uświadomili sobie, że nasza odpowiedzialność polega na ochronie Libanu i ożywieniu jego gospodarki - podkreślił sunnicki premier.

Podatek od WhatsAppa

Protesty rozpoczęły się w połowie października. Po pięciu dniach manifestacji Hariri próbował zdobyć sympatię demonstrujących, prezentując plan reform. Premier zapowiadał walkę z korupcją, niewprowadzanie nowych podatków, prywatyzację usług publicznych i pomoc najuboższym. Plan ten jednak nie zyskał aprobaty Libańczyków. Prezydent Aoun stwierdził, że potrzebne są zmiany w rządzie - do tych jednak nie doszło z powodu wewnętrznych podziałów w samym gabinecie.

Liban jest jednym z najbardziej zadłużonych państw na świecie. Rząd Haririego chciał prowadzić politykę oszczędności, co nie spodobało się Libańczykom. Szczególnie kontrowersyjny okazał się pomysł wprowadzenia podatku od połączeń przez komunikatory internetowe, takie jak WhatsApp czy Messenger.

Hariri znalazł się także pod ostrzałem, kiedy na jaw wyszło, że przekazał 16 milionów dolarów południowoafrykańskiej modelce, z którą był związany w 2013 roku. W tym samym czasie pracownicy jego firm nie dostawali pensji.

Hezbollah walczy o stołki w rządzie

Szef finansowanego przez Iran Hezbollahu Hasan Nasrallah odrzucił wezwania do obalenia rządu i prezydenta Aouna. Twierdził, że demonstracje w całym kraju mogą doprowadzić do chaosu. Dodał, że jego zdaniem demonstracje nie są spontaniczne, tylko organizowane przez "siły krajowe i z zagranicy", a politycy wykorzystują je do swoich celów.

Zwolennicy Hezbollahu kilkakrotnie zaatakowali demonstracje. Dzisiaj rano do walk doszło w centrum Bejrutu. Mężczyźni z kijami zniszczyli namioty ustawione przez demonstrujących i musiała interweniować policja.

Hezbollah jest zarówno zbrojną organizacją, jak i proirańską, szyicką partią polityczną należącą do rządzącej koalicji. W 2000 roku zmusił on Izrael do wycofania się z południowego Libanu i nadal przedstawia się wyborcom jako "pierwsza linia obrony kraju"; pozostaje też klientem Iranu, który go dofinansowuje i dostarcza mu broni. Hezbollah wchodził w skład rządu Haririego.