Prezydenci Ukrainy, Rosji i Francji - Petro Poroszenko, Władimir Putin i Francois Hollande, oraz kanclerz Niemiec Angela Merkel są już w stolicy Białorusi. W Mińsku ruszył szczyt w sprawie rozwiązania konfliktu na Ukrainie. Poroszenko, Hollande i Merkel przylecieli na miejsce prawie równocześnie. Najpóźniej w białoruskiej stolicy zjawił się Putin.

REKLAMA

Przed negocjacjami z rosyjskim prezydentem w planach jest spotkanie Merkel, Hollande'a i Poroszenki - twierdzi źródło z otoczenia francuskiego prezydenta. W rozmowach ws. rozwiązania konfliktu na Ukrainie nie uczestniczy premier Wielkiej Brytanii David Cameron. W jego kraju ta nieobecność została przyjęta krytycznie.

Generał Richard Shirreff - do niedawna najwyższy rangą brytyjski wojskowy w NATO - pyta retorycznie "gdzie jest Wielka Brytania?". I jak dodaje: premier, nie uczestnicząc w negocjacjach, prowadzi politykę zagraniczną, która nie ma w kontekście Rosji żadnego znaczenia.

Parlamentarna opozycja - z tego samego powodu - zarzuca brytyjskiemu przywódcy, że marginalizuje Wielką Brytanię wewnątrz Unii Europejskiej. Ze swojej strony David Cameron broni się, twierdząc, że od samego początku, popierał pomysł francusko-niemieckiej delegacji. A jego rząd odegrał kluczową rolę we wprowadzaniu międzynarodowych sankcji przeciwko reżimowi na Kremlu.

We wtorek brytyjskie władze oświadczyły, że nie zamierzają udzielić militarnej pomocy Ukrainie. Zasugerowały jednocześnie, że nie jest to decyzja nieodwołana i wraz z rozwojem sytuacji, będzie poddawana ocenie.

"Świat oczekuje deeskalacji na Ukrainie"


Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział w Mińsku, że cały świat oczekuje deeskalacji sytuacji na Ukrainie, bo inaczej wyrwie się ona spod kontroli.

Cały świat oczekuje, że albo sytuacja będzie zmierzać ku deeskalacji, zawieszeniu broni i wycofaniu uzbrojenia, albo faktycznie wyrwie się ona spod kontroli - podkreślił Poroszenko na spotkaniu z prezydentem Białorusi Aleksandrem Łukaszenką. Według agencji RIA-Nowosti rozmowy, wcześniej planowane na godz. 16.30 czasu polskiego, rozpoczęły się z opóźnieniem - przed godziną 19.

Gdy ukraiński przywódca wchodził do Pałacu Niepodległości, gdzie mają się odbyć rozmowy, doszło do incydentu z udziałem dziennikarza kanału Rossija, który wykrzyknął: "Panie Poroszenko, dlaczego wasze wojska atakują pokojowych mieszkańców Donbasu?". Dziennikarz został odsunięty od relacjonowania szczytu za "niegodne i prowokacyjne zachowanie" - poinformował jeden z pracowników ochrony niezależną gazetę internetową "Biełorusskije Nowosti".

Rosyjska telewizja Kanał 1. podała, że w Mińsku są również przywódcy separatystów - samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) Ołeksandr Zacharczenko i Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) Ihor Płotnicki.

Będzie porozumienie?

"Istnieje 70 proc. prawdopodobieństwa na osiągnięcie na szczycie porozumienia w sprawie kryzysu ukraińskiego" - twierdzi rosyjskie źródło dyplomatyczne, cytowane przez Reutera. "Prezydenci nie jadą do Mińska bez powodu".

Z kolei rosyjska agencja TASS, również powołując się na źródło dyplomatyczne podała, że w ramach przygotowań do szczytu trwa "nadzwyczaj napięta praca nad dokumentami" i odbywa się "wiele spotkań na różnych szczeblach". Jednak jest zbyt wcześnie, by mówić o rezultatach - zastrzegło to źródło.

Prezydent Poroszenko będzie podczas rozmów domagał się wypełnienia najważniejszych punktów poprzednich ustaleń, podjętych w Mińsku we wrześniu. Chodzi o wstrzymanie ognia, wycofanie ciężkiego uzbrojenia i uwolnienie wszystkich jeńców i więźniów. Prezydent Ukrainy powiedział we wtorek, że szczyt jest ostatnią szansą na wstrzymanie walk na wschodzie Ukrainy. Ukraiński prezydent oświadczył też, że na szczycie Kijów i Unia Europejska będą "mówić jednym głosem". Szef państwa uprzedził, że w razie dalszej eskalacji konfliktu z separatystami władze będą gotowe do ogłoszenia stanu wojennego na terytorium całego kraju. Jak zaznaczył, dla Ukrainy nie do przyjęcia jest idea federalizacji.

Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ocenił, że w rozmowach ekspertów przygotowujących spotkanie przywódców Niemiec, Francji, Ukrainy i Rosji w "formacie normandzkim" w Mińsku nastąpił "wyraźny postęp". Ławrow odmówił podania szczegółów negocjacji. Minister dał jednak do zrozumienia, że nierozwiązany pozostaje wciąż problem kontroli nad granicą ukraińsko-rosyjską na odcinku przylegającym do samozwańczych republik. Według ocen władz Francji na poziomie negocjacji przygotowawczych nadal nie zostały rozwiązane problemy przyszłego statusu wschodnich regionów Ukrainy, mechanizmu zagwarantowania integralności ukraińskich granic oraz warunków ewentualnego rozejmu. Poinformował o tym szef dyplomacji Laurent Fabius, dodając: "są to naprawdę negocjacje ostatniej szansy".

W przypadku fiaska rozmów w Mińsku w sprawie uregulowanie konfliktu na wschodzie Ukrainy Unia Europejska powróci do tematu zaostrzenia sankcji gospodarczych wobec Rosji - ocenił wysoki rangą urzędnik unijny. Dodał, że do dyskusji na ten temat może dojść na nieformalnym szczycie UE w czwartek w przypadku niepowodzenia planowanych mińskich negocjacji.

W przypadku powodzenia tych rozmów i zawarcia porozumienia, które pozwoli na wstrzymanie walk, UE nie będzie jednak spieszyć się ze złagodzeniem już wprowadzonych sankcji.