W fabryce ubrań Rana Plaza w Bangladeszu, który zawalił się 24 kwietnia, zabijając ponad tysiąc pracowników, produkowano odzież dla polskiej firmy LPP - ustalił "Newsweek". "To prawda" - potwierdza zarząd LPP.

REKLAMA

Czeski podróżnik Zbynĕk Hrbata znalazł i sfotografował w ruinach Rana Plazy metki polskiej marki Cropp należącej do LPP, największego producenta odzieży w Polsce. Hrbata odwiedził miejsce katastrofy na początku maja, tuż po zakończeniu akcji ratunkowej na gruzowisku.

Metki leżały na wierzchu, w stercie gruzu przerzuconego przez ratowników. Poinformowałem o znalezisku polskich przedstawicieli kampanii Clean Clothes - opowiada Hrbata. Clean Clothes jest nieformalną koalicją organizacji działających na rzecz poprawy warunków pracy przemyśle odzieżowym.

Zarząd LPP potwierdził te zarzuty. - Jeden ze współpracujących z LPP agentów ulokował w tym roku produkcję części odzieży marki Cropp (0,6 proc. udziału w całości tegorocznych zamówień złożonych przez LPP w Bangladeszu) w fabryce, której siedziba mieściła się w budynku Rana Plaza. (...) Odnalezione na miejscu katastrofy przywieszki Cropp (...) prawdopodobnie były przygotowane dla mającej nastąpić w maju produkcji kolejnej partii towaru - napisał w oświadczeniu zarząd spółki LPP.

Tragedia w fabryce ubrań

Budynek Rana Plaza w Dhace, stolicy Bangladeszu runął 24 kwietnia. Mieściło się w nim kilka fabryk odzieżowych. W tragedii tej zginęło ponad 1,1 tysiąca ludzi. Niemal pół tysiąca trafiło do szpitala, a kilkuset pracowników wciąż uważa się za zaginionych.

Przyczyną zawalania budynku miało być nieprawidłowe jego wykorzystanie. Został on zaprojektowany jako centrum handlowe, jednak jego właściciel dobudował dwa piętra i otworzył tam fabrykę. Budynek nie wytrzymał obciążenia ciężkich maszyn.

(jad)