Starszy kapral Andrzej Filipek zginął w eksplozji ładunku wybuchowego w irackiej Diwaniji. Miał 31 lat, osierocił dwoje dzieci. To była jego szósta zagraniczna misja. Rannych zostało trzech innych polskich żołnierzy. Jeden z Polaków jest w stanie ciężkim.

REKLAMA

Patrol poruszał się silnie opancerzonym Humvee. To wersja pojazdu, której używają również uderzeniowe siły amerykańskie – zapewnia szef resortu obrony Aleksander Szczygło: Ilość dobrych humvee, czyli takich które spełniają te wszystkie wymagania w polskim kontyngencie w Iraku, jest na ten czas wystarczająca. Tyle mam do powiedzenia. Minister dodał, że podjęto działania, aby złapać sprawców zamachu. Nie ma jednak niezniszczalnego wozu bojowego, a terroryści cały czas uczą się jak skutecznie atakować wojska koalicji.

Stan ciężko rannego żołnierza minister Szczygło określił jako stabilny. Dwa pozostali ranni są przytomni i sami zadzwonili do swoich rodzin. Rodzinom została udzielona pomoc psychologiczna. Zostanie im też udzielona wszelka możliwa pomoc ze strony jednostki wojskowej - zapewnił pułkownik Sławomir Wierzbieniec z trzeciej brygady zmechanizowanej w Lublinie.

W związku ze śmiercią starszego kaprala, flaga na ratuszu w Lublinie zostanie opuszczona do połowy masztu.

W Iraku przebywa obecnie IX zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Podobnie jak poprzednia, liczy ok. 900 żołnierzy.