Kłamliwe określenie o "polskim obozie koncentracyjnym" padło na antenie rządowego kanału informacyjnego Rossija 24 podczas emisji materiału o tym, że Rosja zgłosi do oskarowego konkursu film "Sobibór". Obraz opowiada o buncie i ucieczce więźniów z niemieckiego łagru.

REKLAMA

Komentator Rossija 24 opowiadał o filmie, który ma walczyć o nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej.

...Aleksandr Pieczerski stał na czele powstania w "polskim obozie" Sobibór. Ten film ma duże szanse na Oscara - opowiadał komentator.

Te słowa padły, choć w filmie grają polscy aktorzy, a Sobibór był niemieckim obozem zagłady, gdzie wśród strażników byli Austriacy i Ukraińcy, ale nie było żadnego Polaka.

14 października 1943 r. w niemieckim obozie zagłady w Sobiborze wybuchł zbrojny bunt. Podczas walki oraz na polach minowych otaczających obóz zginęło około 80 więźniów, ponad 300 udało się uciec. Wielu z nich zostało jednak schwytanych przez Niemców w czasie pościgu i zamordowanych. Wojnę przeżyło 53 uciekinierów z obozu. W sumie zamordowanych zostało tam ponad 250 tys. Żydów.

"Sobibór" w reżyserii Konstantego Chabienskiego opowiada historię ostatnich tygodni przed powstaniem oraz samego buntu. Gdy do obozu trafia Aleksander Pieczerski (w tej roli reżyser obrazu) pułkownik Armii Radzieckiej, schwytany na froncie wschodnim, staje się dla niego jasne, że jedynym sposobem na uniknięcie pewnej śmierci jest ucieczka z obozu. Pieczerski staje na czele konspiracji, której celem jest ucieczka wszystkich osadzonych. Utrzymanie planu w tajemnicy okazuje się trudniejsze niż się wydawało, a postawa Pieczerskiego przyciąga coraz większą uwagę.

Jak podaje portal Filmweb.pl, Rosja samodzielnie walczy o Oscary od 27 lat. W tym czasie zdobyła jedną statuetkę i sześć nominacji, jednak większość tych wyróżnień zapewnili temu krajowi dwaj reżyserzy: Nikita Michałkow (Oscar i dwie nominacje) oraz Andriej Zwiagincew (dwie nominacje).

(nm)