Polski rząd bagatelizuje najgroźniejszą propozycję ostatnich lat, która zrodziła się w Brukseli. To rezultat bezsilności? Chodzi o wysuniętą przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuy’a koncepcję - stworzenia osobnego budżetu dla eurostrefy oraz osobnego parlamentu.

REKLAMA

Z propozycji Van Rompuy’a wynika, że taki centralny budżet eurolandu mógłby nawet rozpocząć "ograniczoną emisję" wspólnych papierów dłużnych, by zapobiec szerzeniu się kryzysu zadłużenia strefy euro. Jednak jasne jest, że budżet tylko dla "17" oznacza mniej pieniędzy w budżecie dla 27 krajów. A osobny parlament, to dyskryminacja. Z kolei nowe instytucje to ugruntowanie podziału Europy i marginalizacja Polski.

Na zagrożenia jakie niesie propozycja Van Rompuy’a zwracają uwagę polscy eurodeputowani. Wielkie niebezpieczeństwo w tych propozycjach widzi także eurodeputowana Danuta Hubner. Była komisarz już pod koniec roku starła się w europarlamencie ze zwolennikami podziału europarlamentu na "lepszych" i "gorszych". Udało jej się wówczas zablokować poprawkę francuskiej socjalistki Pervanche Berez, która proponowała by w sprawach dotyczących Eurostrefy głosowali tylko deputowani z 17 krajów eurolandu. Komisarz uważa, że trzeba się mocno przeciwstawić powracającym znowu pomysłom podwójnego parlamentu i budżetu.

Jacek Saryusz-Wolski mówi także, że "to bardzo niepokojące. Podział Unii się krystalizuje". Namawia do oprotestowania tej propozycji. Protestu jednak nie ma.

Po konsultacjach z autorami tych groźnych koncepcji polscy dziennikarze usłyszeli od polskiego ministra ds. europejskich Piotra Serafina ironiczne "to biegunka pomysłów" oraz zapewnienia, że to odległa perspektywa. Niestety w Brukseli bardzo często, to co wydaje się "odległą perspektywą" realizuje się dosyć szybko, zwłaszcza "tylnymi drzwiami".

Już na najbliższym szczycie w październiku będzie dyskusja na ten temat, natomiast konkrety zostaną uzgodnione (z odpowiednim kalendarzem realizacji) na szczycie UE w grudniu. Oby więc bagatelizowanie zagrożenia nie wynikało z bezsilności rządu czy barku pomysłu jak je zniwelować.