John lub Janusz - tak w aktach związanych z aferą pedofilską Jeffreya Epsteina, które opublikował Departament Sprawiedliwości USA, określany jest Janusz Banasiak. Polak przez 20 lat zarządzał domem Epsteina w Palm Beach na Florydzie. To mało znana postać, ale jedna z najważniejszych w imperium mroku amerykańskiego multimilionera i przestępcy. W celu zbadania polskich wątków tej międzynarodowej wstrząsającej sprawie premier Donald Tusk powołał specjalny zespół analityczny.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Janusz Banasiak to jeden z kilku Polaków wymienianych w kontekście afery Jeffreya Epsteina dotyczącej pedofilii, handlu ludźmi, molestowania, gwałtów i stręczycielstwa. Finansista Jeffrey Epstein, kojarzony głównie z prezydentem USA Donaldem Trumpem, był skazany za wykorzystywanie seksualne nieletnich dziewczynek, które dwa razy dziennie miały przychodzić do niego na "masaż". Miał też organizować usługi seksualne świadczone głównie przez małoletnie dziewczynki wpływowym politykom, celebrytom, właścicielom big techów. Departament Sprawiedliwości USA opublikował niedawno ponad 3 mln stron akt związanych Epsteinem. To dokumenty, maile, tysiące nagrań i zdjęć.
Nazwisko Janusza Banasiaka ma padać w aktach. Polak przez 20 lat zarządzał domem Epsteina w Palm Beach na Florydzie, w którym miało dochodzić do przestępstw seksualnych. "Współpracowniczka Epsteina, Ghislaine Maxwell, rekrutowała młode dziewczyny do pracy w domu Epsteina w Palm Beach (...). Otrzymują 200 dolarów dziennie za usługę. Nie jest jasne, co dzieje się w domu" - podano w raporcie Departamentu Policji miasta Palm Beach 6 grudnia 2001 roku, o czym w grudniu 2025 roku informowała ABC News.
Według mediów rola Janusza Banasiaka, który w aktach występuje jako "Janusz" lub John" w domu Jeffreya Epsteina, była istotna. Miał zajmować się administracją, prowadzić kalendarz spotkań Epsteina, znać kody do alarmów i hasła do sejfów, a także płacić młodym dziewczynkom, które były wabione wizją zarobku za masaż. Tak naprawdę stawały się one ofiarami Epsteina. Wiele z nich zeznało później, że zostały zgwałcone.
Jak informuje BBC, nazwisko Polaka pada też w aktach dotyczących afery Epsteina w kontekście konkretnej sytucji z 2013 roku, która z kolei jest związana z norweską księżniczką Mette-Marit i korespondencją mailową. Według BBC w temacie maila zamieszczono słowa "HKH Kronprinsessen, Mette". W wiadomości wynikało, że księżniczka najprawdopodobniej miała udać się do domu Epsteina w Palm Beach w styczniu 2013 roku. "Mette przyleci na lotnisko w Miami w tę niedzielę" - brzmiała treść maila Lesley Groff, byłej asystentki Epsteina. E-mail został wysłany do Janusza Banasiaka, ówczesnego zarządcy domu Epsteina w Palm Beach. Zgodnie z treścią wiadomości e-mail, w której znalazł się ukryty numer telefonu komórkowego księżniczki, Banasiak miał odebrać księżniczkę Mette-Marit z lotniska i "zawieźć ją do domu PB". Po publikacji akt księżniczka wygłosiła oświadczenie w norweskiej stacji NRK. Oznajmiła, że żałuje, że kiedykolwiek kontaktowała się z Jeffreyem Epsteinem. Dodała, że powinna była lepiej sprawdzić jego przeszłość.
Kolejna wzmianka o Januszu Banasiaku, o której już w 2019 roku wspominał m.in. amerykański dziennik "Miami Herald", ma związek ze sprawą polskiej modelki Adriany Mucińskiej Ross, która - według gazety - miała podróżować samolotem Epsteina m.in. z byłym prezydentem USA Billem Clintonem. W 2008 roku, w pierwszej sprawie karnej przeciwko Epsteinowi, kobieta została wymieniona jako jego potencjalna wspólniczka w procederze dotyczącym prostytucji nieletnich, lecz nigdy nie usłyszała zarzutów. W 2010 roku składała zeznania w kolejnej sprawie dotyczącej Epsteina, lecz odmówiła, powołując się na 5. poprawkę konstytucji USA chroniącą przed składaniem zeznań na swoją niekorzyść. Zeznawał wtedy też inny Polak - właśnie Janusz Banasiak. Miał powiedzieć m.in., że widział, jak przed nalotem policji na rezydencję Epsteina modelka wynosiła z niej komputery i dokumenty.
Związków Jeffreya Epsteina z Polską jest więcej, niż mogłoby się wydawać i nie chodzi tylko o wątki polskie w aferze pedofilskiej. Jego rodzice pochodzili z rodzin żydowskich. Dziadek, Julius, urodził się w Białymstoku. Jak mówił prof. Krzysztof Wasilewski, politolog i amerykanista, prorektor ds. kształcenia Politechniki Koszalińskiej, który był naszym gościem w Radiu RMF24, Epstein nie miał polskiego obywatelstwa, ale uważał się za Polaka.
Znał polską historię, śledził polską politykę. To też w tych dokumentach, które zostały ujawnione w miniony piątek, widać, bo w nich opisuje swoje reakcje na poszczególne decyzje polskiego rządu, różnych ekip z różnych lat. Wypowiadał się na temat chociażby katastrofy smoleńskiej. Polska była więc była pod jego czujnym okiem - powiedział nasz gość prof. Krzysztof Wasilewski.
W 2021 roku brytyjski "The Sun" opublikował zdjęcie Jeffreya Epsteina i Ghislaine Maxwell, pary oskarżonej o stręczycielstwo i pedofilię, z Janem Pawłem II. Byli u papieża Polaka byli na prywatnej audiencji. Epstein trzymał oprawione zdjęcie z tego spotkania w swojej rezydencji Little Saint James na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych. Fotografia została ujawiona przez demokratów z Komisji Nadzoru Izby Reprezentantów.
Zdjęcie jest jednym kilkunastu pochodzących z majątku przestępcy seksualnego. Wśród rekwizytów widocznych na innych zdjęciach widoczne są liczne gadżety erotyczne, a także prezerwatywa z wizerunkiem obecnego prezydenta USA Donalda Trumpa i napisem "I’M HUUUGE!" ("JESTEM WIEEELKI"). Na fotografiach pojawiają się m.in. Donald Trump, Bill Clinton, Steve Bannon, Bill Gates i Larry Summers.
Na liście osób związanych z Epsteinem znajduje się także znany polski tenisista, który przed laty święcił światowe sukcesy Wojciech Fibak. Z ujawnionych e-maili wynika, że kontakt Epsteina z Fibakiem miał głównie charakter organizacyjny i dotyczył planowanego spotkania w Nowym Jorku w październiku 2013 roku. W korespondencji pojawia się wątek pobytu Epsteina w Paryżu. Epstein informuje, że będzie w mieście i pyta o obecność Fibaka w tym samym czasie w stolicy Francji. W odpowiedzi były tenisista napisał: "Tak, dziękuję! Dzwoń w każdej chwili! Wojtek". W rozmowie z "Faktem" tenisista wyjaśnił, że byli sąsiadami w Nowym Jorku, spotykali się na wydarzeniach kulturalnych i mieli wspólnych znajomych. Fibak zaznaczył, że Epstein był znany w środowisku jako kolekcjoner sztuki i osoba o szerokich zainteresowaniach. Podkreślił, że nie był przyjacielem ani bliskim kolegą Epsteina. Ich kontakty dotyczyły głównie sztuki, a rozmowy skupiały się na kolekcjonowaniu dzieł takich artystów jak Warhol czy Basquiat.
Okazuje się jednak, że wątek Polski pojawia się jeszcze w jednym konteście. W ujawnionej korespondencji Daniela Siada - który zajmował się pozyskiwaniem dziewcząt i kobiet dla Epsteina - jedna z wiadomości brzmi: "Mam już kilka dziewczyn, które na mnie czekają, na przykład w Polsce, w mieście Kraków".
3 lutego premier Donald Tusk przed posiedzeniem rządu poinformował o powołaniu "zespołu analitycznego i być może także rozpoczęciu śledztwa, jeśli analizy potwierdzą obawy w związku ze skandalem w USA związanym z pedofilią". Pojawiły się pierwsze informacje dotyczące osobników, którzy informowali Epsteina z Krakowa, że mają już grupę polskich kobiet lub dziewcząt. Tych śladów jest więcej - analizował Tusk. Dodał, że poprosi prokuratorów i służby specjalne o "bardzo szczegółową, szybką, rzetelną analizę plik po pliku" każdego dostępnego materiału.