Polak, kierowca ciężarówki, który doprowadził do uszkodzenia rurociągu z amoniakiem w zakładach mięsnych w Moskwie - trafił do szpitala. Ma poparzone drogi oddechowe. W wyniku wycieku amoniaku jedna osoba zginęła, dwie inne zostały przewiezione do szpitala.

REKLAMA

Moskiewski korespondent RMF FM Andrzej Zaucha dowiedział się, że Polak leży na oddziale intensywnej terapii, jednak lekarze odmówili jakichkolwiek komentarzy. Wiadomo tylko, że kierowca przechodzi kompleksowe badania, których wyniki będą znane w piątek i prawdopodobnie dopiero wtedy zostanie przesłuchany przez prokuratora, który prowadzi dochodzenie w sprawie wycieku amoniaku i śmierci rosyjskiego robotnika.

Musimy ustalić, kto powinien był pilnować ruchu takich ogromnych TIR-ów - powiedział RMF FM prokurator Walerij Cybulko. Wszystko wskazuje na to, że winę za wypadek ponoszą pracownicy zakładów, którzy niewłaściwie zabezpieczyli rurociąg z amoniakiem. Nie wiadomo, jak prokurator potraktuje Polaka, który uciekł z miejsca wypadku. Podkreślił jednak, że będzie przesłuchiwał polskiego kierowcę wyłącznie w charakterze świadka.

Informację o zatrzymaniu polskiego obywatela w celu złożenia wyjaśnień dostała polska ambasada w Moskwie - powiedział w rozmowie z RMF FM konsul Grzegorz Stykowski. Jednak zdaniem prokuratora Walerija Cybulko, w obecnej sytuacji decyzja o zatrzymaniu nie jest konieczna: Mówienie o tym jest przedwczesne, musimy najpierw z nimi porozmawiać. Na razie Polak występuje jako świadek. Ciężarówka i ładunek mięsa należały do niemieckiej firmy, dla której Polacy pracowali.

Do wypadku doszło podczas manewrowania na placu w zakładach mięsnych w centrum Moskwy. Tir zahaczył o słup podtrzymujący rurociąg z amoniakiem. Rura pękła i wyciekło z niej ponad 100 kilogramów bardzo toksycznej substancji, stosowanej w agregatach chłodniczych. Śmierć poniósł pracownik zakładów, który zatruł się oparami. Dwaj inni doznali oparzeń dróg oddechowych. Ich stan lekarze określają jako ciężki. Ewakuowano załogę zakładów. Według resortu ds. sytuacji nadzwyczajnych, koncentracja oparów amoniaku w powietrzu w rejonie zakładów była wyższa od normy, jednak nie stanowiła zagrożenia dla życia ludzi, dlatego nie ewakuowano mieszkańców okolicznych domów. Posłuchaj relacji moskiewskiego korespondenta RMF FM Andrzeja Zauchy:

Twoja przeglądarka nie obsługuje standardu HTML5 dla audio

Polski kierowca Marian S. i jego pomocnik uciekli z miejsca wypadku. Prokuratura prowadzi na miejscu czynności sprawdzające. Wyjaśnia m.in., jak mogło dojść do uszkodzenia rurociągu i dlaczego nie był on odpowiednio zabezpieczony. Na razie nikomu nie postawiono żadnych zarzutów. Przesłuchano już natomiast świadków zdarzenia i kierownictwo zakładu.

W likwidacji następstw wypadku uczestniczyło pięć jednostek straży pożarnej i jeden oddział ratowników Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.