Dramatyczny zwrot akcji w sprawie Michaela Schumachera. Mężczyzna podejrzewany o kradzież poufnej dokumentacji medycznej siedmiokrotnego mistrza F1 popełnił samobójstwo w areszcie. Wysoki rangą pracownik szwajcarskiego ratownictwa lotniczego Rega nie przyznawał się do winy. Dziś miał być przesłuchany.

REKLAMA

Dzień po zatrzymaniu, policja w Zurychu znalazła martwego mężczyznę w celu aresztu. Podejrzany, którego nazwiska nie ujawniono, prawdopodobnie powiesił się.

Mężczyzna był w kierownictwie firmy, która 16 czerwca odpowiadała za transport obudzonego ze śpiączki Michaela Schumachera z kliniki we francuskim Grenoble do centrum rehabilitacyjnego w Lozannie.

Na początku lipca francuska gazeta "Le Dauphine Libere" ujawniła, że ktoś oferuje mediom w Europie poufną dokumentację medyczną Schumachera za 60 tysięcy franków szwajcarskich.

"Oferta" miała nadejść z IP komputera należącego do kompanii lotniczej z Zurychu. Wczoraj zatrzymano pracownika firmy Rega, podejrzanego o naruszenie tajemnicy zawodowej.

Podejrzany, który dziś miał być przesłuchiwany w prokuraturze, zaprzeczał zarzutom. Rano został znaleziony martwy.

Do wypadku Schumachera doszło 29 grudnia 2013 roku w okolicach Meribel w Alpach. Niemiec przewrócił się i uderzył głową w skałę. Miał założony kask, ale siła uderzenia była tak duża, że doznał poważnego urazu mózgu. Jak wykazało późniejsze dochodzenie miejscowej prokuratury, nie jechał on zbyt szybko, ale znajdował się poza wytyczoną trasą.

Pod koniec stycznia lekarze rozpoczęli fazę wybudzania go ze śpiączki, ale długo nie było zbyt wielu powodów do optymizmu. Eksperci mówili nawet o tym, by "przygotować się na najgorsze". W czerwcu niespodziewanie poinformowano, że sportowiec został wybudzony i przewieziony na rehabilitację do innego szpitala.

źródło: welt.de (ola)