Po dwóch latach napraw i modernizacji francuski lotniskowiec, który jako jedyny ma napęd atomowy, Charles de Gaulle wypłynie w morze z portu w Tulonie na południu Francji. Obserwatorzy ironizują, że ten okręt, który miał być chlubą sił zbrojnych Francji, stał się dla władz w Paryżu wstydliwym tematem. Jest bowiem rzadko używany ze względu na niekończące się problemy techniczne.

REKLAMA

Lotniskowiec Charles de Gaulle ma wziąć udział m.in. we wspólnych manewrach wojskowych z Indiami, a później egipską marynarką wojenną.

Paryscy komentatorzy zauważają jednak, że historia tego okrętu to, w dużej mierze, niekończąca się seria awarii i różnego typu problemów technicznych. Najpierw pas startowy okazał się za krótki dla niektórych francuskich samolotów, później pękła śruba okrętowa, a następnie okazało się, że kilka elementów konstrukcyjnych zużywają się szybciej, niż przewidywano.

Wielu obserwatorów sugeruje, że podważa to zapewnienia prezydenta Emmanuela Macrona o skuteczności francuskich sił zbrojnych i sprawia, że jego plany stworzenia europejskiego systemu obrony są mało wiarygodne.