Szwedzka prokuratura oskarżyła o terroryzm Uzbeka Rachmata Akiłowa, który w kwietniu 2017 roku wjechał skradzioną ciężarówką w tłum w Sztokholmie, zabijając na miejscu cztery osoby i raniąc 14 kolejnych. Jedna z poszkodowanych osób zmarła później w szpitalu. Proces zamachowca rozpocznie się w lutym, a już po 4 miesiącach spodziewany jest wyrok.

REKLAMA

Akiłow jest jedynym podejrzanym w tej sprawie. Mężczyzna przyznał się do winy. Aresztowano go kilka godzin po tym, gdy 7 kwietnia ciężarówką wjechał w ludzi na głównym deptaku handlowym w centrum Sztokholmu, a następnie uderzył w dom towarowy.

Akiłow, robotnik budowlany, miał być wydalony ze Szwecji. Starał się o prawo stałego pobytu, ale w czerwcu 2016 roku jego wniosek został odrzucony, a w grudniu miał on dobrowolnie opuścić kraj. W lutym 2017 roku sprawa została przekazana policji; był wówczas poszukiwany, ale nie udało się go odnaleźć.

Według policji 39-letni Uzbek sympatyzował z organizacjami terrorystycznymi, m.in. popierał Państwo Islamskie.

Wszystko zaczęło się w Vårby. Przed południem Rachmat Akiłow pojechał metrem do centrum. Przez ramię miał przewieszoną torbę z bombą domowej roboty. Podczas przesłuchania zeznał, że długo kręcił się wokół placu Odenplan z poszukiwaniu auta, które mogły ukraść.

Wtedy myślałem o tym, żeby wjechać samochodem w McDonald's - mówił.

Kilka dni wcześniej Akiłow zrobił zdjęcia kilku ulic w ścisłym centrum Sztokholmu: Drottninggatan, Hötorget, Vasagatan, Klarabergsgatan i Sveavägen, a następnie wysłał jej swoim kontaktom za zagranicą. To jego zleceniodawcy zdecydowali, że Uzbek ma zaatakować na Drottninggatan, po tam jak sam napisał: "Ma 3 km długości, są na niej sami ludzie".

Dzień przez zamachem 39-latek nagrał film, w którym przysiągł wierność Państwu Islamskiemu i przesłał go zleceniodawcom. Śledczy ustalili też, że szukał w wyszukiwarce Google’a takie hasła: "jak uciec z samochodu", "jak wyskoczyć z samochodu, jeśli nie chcesz zginąć".

Podczas przesłuchania Akiłow przyznał, że kradzież ciężarówki nie sprawiła mu żadnego problemu. Kierowca wysiadł z towarem, Uzbek wsiadł za kierownicą i odjechał. Jechał, rozglądając się w poszukiwaniu McDonalds’a, bo jak przyznał - nie znał okolicy. O 14:45 nacisnął pedał gazu i rozpędzony wjechał w tłum na Drottninggatan, a następnie staranował wejście do galerii handlowej.

Przygotowany przez niego ładunek wybuchowy nie odpalił. Mimo to na miejscu zginęły cztery osoby, kolejne 14 zostało rannych. Jedna z nich zmarła później w szpitalu.

Sam Rachmat Akiłow pobiegł do stacji metra i pojechał na lotnisko. Policja nie miała problemów z jego wytropieniem, na drodze jego ucieczki zostały ślady krwi. Akiłowa zgubił brak planu ucieczki - był przekonany o tym, że zginie w zamachu: albo od wybuchu swojej bomby albo od policyjnych kul.

Proces oskarżonego o terroryzm Uzbeka ma ruszył w lutym. Wyrok jest spodziewany w połowie czerwca. Prokurator domaga się dla niego dożywocia. Jak powiedział, jego celem jest, by Akiłow "nigdy już nie był wolny w społeczeństwie".

(j.)