Amerykańskie wojsko przeprowadziło kolejny atak na łódź podejrzewaną o przemyt narkotyków na wschodnim Pacyfiku. W wyniku operacji zginęły dwie osoby, jedna została uratowana. To już ponad 30. tego typu akcja od września, podczas których zginęło ponad sto osób.
On Jan. 23, at the direction of @SecWar Pete Hegseth, Joint Task Force Southern Spear conducted a lethal kinetic strike on a vessel operated by Designated Terrorist Organizations. Intelligence confirmed the vessel was transiting along known narco-trafficking routes in the Eastern... pic.twitter.com/BzeBBapfMQ
SouthcomJanuary 23, 2026
- Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl.
"23 stycznia na rozkaz ministra wojny Pete'a Hegsetha wspólna grupa zadaniowa Południowa Włócznia przeprowadziła śmiercionośne kinetyczne uderzenie na łódź wykorzystywaną przez organizacje terrorystyczne" - napisało w komunikacie Dowództwo Południowe USA (SOUTHCOM).
Zaznaczono, że z danych wywiadowczych wynikało, że jednostka przemieszczała się znanym szlakiem wykorzystywanym do przemytu narkotyków we wschodniej części Oceanu Spokojnego.
"W ataku zginęło dwóch narkoterrorystów, a jeden ocalał" - czytamy. Dowództwo przekazało, że o zdarzeniu została poinformowana straż przybrzeżna, by ta uruchomiła akcję poszukiwawczo-ratunkową.
To pierwsza taka akcja na wschodnim Pacyfiku od czasu schwytania Nicolasa Maduro z Wenezueli.
Amerykańskie siły przeprowadziły od września ponad 30 ataków na łodzie domniemanych przemytników narkotyków, w których zginęło ponad sto osób.
W 2025 roku Karaibach i we wschodniej części Pacyfiku aktywność amerykańskiego wojska wzrosła, a wobec Wenezueli wprowadzono częściową blokadę naftową, by nasilić presję na odsunięcie Nicolasa Maduro od władzy. 3 stycznia amerykańskie wojsko zatrzymało Maduro i przewiozło go do Nowego Jorku, gdzie postawiono mu zarzuty udziału w spisku narkoterrorystycznym. Maduro nie przyznał się do winy.