Waszyngton ostrzega Brukselę przed ograniczaniem dostępu amerykańskich producentów broni do europejskiego rynku. Administracja Donalda Trumpa grozi odwetem, jeśli Unia Europejska zdecyduje się na preferowanie rodzimych firm zbrojeniowych w ramach nowej polityki zakupowej.

REKLAMA

  • Waszyngton ostrzegł Brukselę przed ograniczaniem dostępu amerykańskich producentów broni do europejskiego rynku.
  • Pentagon zapowiedział, że wprowadzenie zapisu preferującego zakupy europejskiego uzbrojenia przez kraje członkowskie UE spotka się z odpowiedzią ze strony Stanów Zjednoczonych.
  • Szczegóły sprawy znajdziesz w poniższym artykule. Zajrzyj też na stronę główną RMF24.pl, by być na bieżąco!

Administracja prezydenta Donalda Trumpa stanowczo sprzeciwia się planom Unii Europejskiej, które miałyby ograniczyć udział amerykańskich firm zbrojeniowych w przetargach na dostawy broni dla państw członkowskich.

Pentagon w oficjalnym stanowisku przekazanym Komisji Europejskiej ostrzegł, że wprowadzenie zapisu preferującego zakupy europejskiego uzbrojenia spotka się z odpowiedzią ze strony Stanów Zjednoczonych - pisze Politico.

"Stany Zjednoczone zdecydowanie sprzeciwiają się wszelkim zmianom, które ograniczyłyby możliwość udziału amerykańskiego przemysłu w zamówieniach obronnych państw UE" - napisano w dokumencie przesłanym do Brukseli. Waszyngton podkreśla, że polityka protekcjonistyczna, która wykluczałaby amerykańskie firmy, jest "błędnym sposobem działania", zwłaszcza że największe europejskie firmy zbrojeniowe "nadal w znacznym stopniu korzystają z dostępu do rynku w Stanach Zjednoczonych".

Europejska niezależność czy ryzyko dla NATO?

Politico zauważa, że Komisja Europejska od kilku lat stara się zwiększyć udział europejskich producentów w dostawach uzbrojenia dla państw UE. To odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Rosji i potrzebę uniezależnienia się od amerykańskich dostawców.

Obecnie niemal dwie trzecie importowanej przez Wspólnotę broni pochodzi z Ameryki - od myśliwców wielozadaniowych F-35 po artylerię rakietową HIMARS i systemy obrony powietrznej Patriot.

Politico zwraca uwagę na pewien paradoks: choć amerykańska administracja wielokrotnie apelowała, by Europa sama zadbała o swoje bezpieczeństwo, Waszyngton nie chce, by odbywało się to kosztem amerykańskich koncernów zbrojeniowych. Pentagon ostrzega, że wprowadzenie preferencji dla europejskich firm może osłabić NATO i utrudnić osiągnięcie wspólnych celów Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Groźba odwetu

W przypadku przyjęcia przez Unię Europejską przepisów faworyzujących rodzimych producentów, Stany Zjednoczone zapowiadają rewizję dotychczasowych umów umożliwiających europejskim firmom udział w przetargach Pentagonu.

Jak zauważa Politico, obecnie 19 z 27 państw UE ma takie porozumienia z Waszyngtonem. Po zmianach każda umowa byłaby rozpatrywana indywidualnie, a dostęp do amerykańskiego rynku mógłby zostać znacząco ograniczony.

Amerykańska administracja podkreśla również, że preferowanie europejskich firm byłoby niezgodne z ubiegłorocznym porozumieniem handlowym UE-USA, w którym Bruksela zobowiązała się do zwiększenia zakupów amerykańskiego uzbrojenia.

Przyszłość europejskiej polityki zbrojeniowej

Komisja Europejska planuje przedstawić nowelizację dyrektywy dotyczącej zamówień obronnych w trzecim kwartale 2026 roku. Nie wiadomo jeszcze, czy nowe przepisy będą zawierały wiążące przepisy faworyzujące krajowych producentów.

Już teraz jednak unijne programy, takie jak SAFE (150 mld euro na pożyczki na zakup broni) czy wsparcie dla Ukrainy (90 mld euro), przewidują, że co najmniej 65 proc. wartości sprzętu musi pochodzić z Europy.

Waszyngton i amerykańska Izba Handlowa apelują do Brukseli o rezygnację z protekcjonizmu, ostrzegając przed negatywnymi skutkami dla współpracy transatlantyckiej i bezpieczeństwa całego regionu.