Paweł Dunaj zakończył udział w zimowej wyprawie na K2 (8611 m). Białostoczanin brał udział w międzynarodowej ekspedycji, której liderem jest Bask Alex Txikon. Dunaj we wtorek opuścił bazę i poleciał śmigłowcem do miasta Skardu. Podjął decyzję o powrocie do kraju z powodu odmrożeń twarzy i palców u rąk, których nabawił się podczas ostatniego wyjścia i noclegu w obozie na wysokości około 6500 metrów.

REKLAMA

Białostoczanin wyjaśnił swoją decyzję w komunikacie przesłanym dziennikarzowi RMF FM Michałowi Rodakowi. Alex Txikon jest pod Nangą, Rosjanie walczą na drodze pomiędzy obozami C2 a C3, a Nepalczycy zmierzają ku C2. Ja niestety żegnam się z wyprawą ze względu na odmrożenia twarzy i palców dłoni. Co prawda są "niegroźne", ale wystawiając się na wiatr w połączeniu z zimnem - ból jest paraliżujący. Myślałem, że może jeszcze powalczę, ale pójście wyżej z myślą, że coś urobię byłoby oszukiwaniem siebie. Może nawet niebezpieczne? Stąd taka, a nie inna decyzja o powrocie. Szczytu nie udało się zdobyć, ale góra poczeka! Za rok też jest zima! - napisał Dunaj.

Polak dodał też listę wniosków i wskazówek przed kolejną wyprawą. Przyjechać na początku grudnia, by mieć czas na adaptację, czyli wychorowanie się. W bazie postawić igloo, żeby naprawdę wypoczywać! Pogoda w lutym, a właściwie wiatr jest praktycznie nie do zniesienia. Działać ostro od 21 grudnia do końca stycznia, a potem ewentualne okno pogodowe w marcu. W obozach powyżej C2 namiot to nieporozumienie. Należy wykonać takie "schronienie", które zapewni faktyczną możliwość przebywania przy wietrze powyżej 60-80 km/h, czyli igloo bądź jama. Okresy "dobrej", czyli znośnej, pogody są krótkie - maksymalnie 2-3 dni. Przed oknem pogodowym należy być minimum w obozie C2 bądź C3 - podsumował.

Dotarł na wysokość około 6500 metrów

Podczas ostatniego wyjścia w górę, Polak dotarł 23 lutego do obozu pierwszego na wysokości około 6100 metrów i spędził tam dwie noce. 25 lutego doszedł na wysokość około 6500 metrów (niższy obóz drugi - przyp. red.) i razem z pozostałymi uczestnikami wyprawy - Alexem Txikonem i pięcioma nepalskimi Szerpami - nocował tam w namiocie ustawionym pod tzw. Kominem House'a. Kolejnego dnia zespół planował ruszyć wyżej, by założyć obóz trzeci na wysokości około 7300 metrów. Po bezsennej nocy przy bardzo silnym wietrze, himalaiści zdecydowali się jednak wrócić do bazy.

Wcześniej wycofali się Klonowski i Kowalewski

Dunaj to ostatni z trzech Polaków, którzy byli tej zimy pod K2 i brali udział w wyprawie Txikona. Na wstępnym etapie ekspedycji z udziału zrezygnował najpierw Waldemar Kowalewski, który podczas wspinaczki doznał urazu ramienia, a później Marek Klonowski, który się rozchorował. W składzie zespołu pozostają jego baskijski lider, Hiszpan Felix Criado oraz pięciu Nepalczyków. Alex Txikon razem z Criado, koordynatorem bazy Ignacio de Zuloagą oraz wyprawowym lekarzem Josepem Sanchisem biorą teraz udział w akcji poszukiwawczej na Nanga Parbat, gdzie zaginęli Włoch Daniele Nardi i Brytyjczyk Tom Ballard.

Pod K2 jest wciąż część uczestników drugiej zimowej wyprawy złożonej z himalaistów z Rosji, Kazachstanu i Kirgistanu.