"Rząd Gruzji wykorzystuje go do swojej brudnej gry i traktuje jako narzędzie do politycznych manipulacji" - w tych mocnych słowach postawę władz wobec aresztowanego Michaiła Saakaszwilego ocenia deputowana Rady Najwyższej Ukrainy, prywatnie jego partnerka - Elizawieta Jasko. Reporter RMF FM rozmawiał z nią o planowanym przez polskich medyków wyjeździe do Gruzji. Nasi lekarze chcą zbadać i zaproponować leczenie byłego prezydenta tego kraju. Na tę misję wciąż nie ma zielonego światła od gruzińskiego rządu.

REKLAMA

Mateusz Chłystun: Polscy lekarze są gotowi, by wyruszyć do Gruzji i pomóc Michaiłowi Saakaszwili, jego prawnik mówi, że to ostatnia szansa na ratunek. Co dziś może pani powiedzieć o jego stanie?

Elizawieta Jasko: Cały czas się pogarsza, to właściwe cud, że Michaił jeszcze żyje. Objawy, które ma są bardzo poważne, od mniej więcej roku jest coraz gorzej. Właśnie przed rokiem, kiedy jego stan zaczął być coraz gorszy, zaczęłam o tym głośno mówić, krzyczeć, ale od tamtej pory nic się nie zmieniło, jest tylko gorzej. Michaił waży około 60 kilogramów, tak naprawdę nie wiemy, ile dokładnie teraz. To bardzo niebezpieczne, oznacza tyle, że jego organizm nie otrzymuje wystarczająco substancji odżywczych, a to przecież niezbędne do normalnego funkcjonowania, do działania organów i procesów w ludzkim ciele. To ekstremalnie ważne i nie chodzi tu o jedzenie, ale to już etap, w którym trzeba natychmiast wdrożyć leczenie. Wiemy jednak, że jego przypadek jest obecnie wykorzystywany przez gruziński rząd i nie tylko. Chodzi o brudną polityczną grę i prowokacje czy manipulacje. Myślę, że mają w tym jakiś interes, by jego stan był coraz gorszy. To bardzo bolesne i trudno w to uwierzyć, ale od kiedy zaczęła się wojna W Ukrainie, miał wiele powikłań, jego stan się tylko pogarszał. Nie zdziwi mnie, jeśli za tym wszystkim stoi ktoś z Rosji, dla tego państwa życie człowieka nie ma żadnej wartości. Sytuacja jest krytyczna, smutna i bardzo trudna.

Dlaczego pani zdaniem gruziński rząd nie wydał jeszcze zgody na przyjazd polskich lekarzy i zbadanie przez nich Saakaszwilego?

Moim zdaniem ma to szeroki kontekst, chodzi o sympatie i wpływy obecnej władzy w Gruzji. Wie pan, ja jestem przede wszystkim ukraińską deputowaną, chodzi tu o nie tylko o moje osobiste relacje z Saakaszwilim. Te wpływy i sympatię obecnych władz w Gruzji widzę w rozmowach z ludźmi z tamtejszych kręgów władzy. Kiedy zaczynam o tym mówić i mówić o sprawie Michaiła, widzę, jak nagle stają się agresywni i pełni emocji. Jest też inna kwestia - oni myślą, że Saakaszwili jest jakimś bogiem narodu, że doprowadzi do kolejnej rewolucji, jeśli zgodzą się na wysłanie go na zagraniczne leczenie i wróci do pełni sił. Nie wierzą w jego chorobę. To jest kompletnie nieracjonalne i trudno to wytłumaczyć, ale zaczęłam rozumieć, że oni się go po prostu boją, są pełni obaw, że on może zrobić jakiś przewrót. Różnica jest jednak taka, że my po prostu walczymy o jego życie! Nie o żadną polityczną karierę.

Pomówmy chwilę o aktualnej sytuacji, jeśli chodzi o inwazji na Ukrainę. Wczoraj również w naszym kraju zatrzymano kilku członków siatki szpiegowskiej, która pracowała do Rosjan. Co to znaczy? Jak daleko pani zdaniem sięgają macki kremlowskich służb?

Myślę, że rosyjscy szpiedzy i propagandyści są poukrywani bardzo głęboko, jeszcze w wielu krajach europejskich. To pokazuje, że te sankcje i ograniczenia wobec Rosjan, które zostały wprowadzone na Zachodzie, to zdecydowanie za mało. Oni mają bardzo dobrze zbudowaną siatkę, na którą pracowali latami, zanim zaczęliśmy działać - identyfikować ich i ujawniać. Naprawdę mam nadzieję, że służby na Zachodzie będą robić jeszcze więcej, by te szpiegowskie sieci namierzać. One nie tylko zdobywają informacje wywiadowcze, ale też działają w obszarze dezinformacji i destabilizacji wielu krajów. Wiemy też, że są bardzo aktywne w pozyskiwaniu kolejnych agentów i współpracowników. Wierzę, że akurat to nie będzie im się udawało, ale wiem, że my - jako cywilizowany świat - musimy zrobić więcej na rzecz walki z takimi działaniami. Tym, którzy je podejmują, nie zależy przecież na pokoju i spokoju w Europie. Oni to robią przeciwko tym wartościom.

Chcę panią zapytać jeszcze o Bachmut. Miasto według wielu doniesień w sporej części jest już opanowane przez Rosjan, mimo to prezydent Zełenski informuje, że decyzje dowódców są takie, żeby się z niego nie wycofywać. Dlaczego obrona tego miejsca jest tak ważna dla pani narodu?

Jest mnóstwo miejsc, które są dla nas strategicznie ważne z militarnego punktu widzenia, ale też od strony symbolicznej. Bachmut jest postrzegany u nas jako miejsce niezłomne, nieważne ile i jak silne działa zostały tam wytoczone przeciw Ukraińcom. Wiemy, że jeśli oddamy Bachmut, będzie to bardzo źle odebrane. Ukraińcy by tego nie wybaczyli, dlatego, że cena, którą każdego dnia płacimy w tym miejscu, jest ogromna. Liczba obrońców, którzy oddali swoje życie broniąc Bachmutu do tej pory, jest ogromna. Ukraińcy natychmiast zapytają - skoro tyle ludzi oddało życie, zapłaciło najwyższą cenę - dlaczego tak po prostu się wycofujecie? Brońmy naszej ziemi, mamy do tego pełne prawo! Bachmut jest więc bardzo ważny strategicznie. Wiemy, że Rosjanie też mają tam bardzo duże straty. Zdajemy sobie sprawę, że potrzebne będzie jeszcze więcej wsparcia, zaawansowanego sprzętu, by nie tylko się bronić, ale też móc ruszyć do kontrataku. Mamy nadzieję, że wkrótce to się wydarzy.