W Parlamencie Europejskim odbędzie się dziś głosowanie nad rezolucją dotyczącą kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, sytuacji mediów publicznych, ustawy o policji, służbie cywilnej a także planu zwiększenia wycinki w Puszczy Białowieskiej. Projekt przygotowało pięć frakcji, zrzeszających blisko 600 eurodeputowanych. Europosłowie PiS przygotowali projekt rezolucji, który ma być odpowiedzią na tekst krytyczny wobec posunięć polskich władz. PE i KE nie są przeciwko Polsce, a debata PE dotyczy nadużyć władz w Warszawie - przekonywali przedstawiciele największych frakcji europarlamentu w trakcie dyskusji o sytuacji w naszym kraju. PiS broniło poczynań rządu, oskarżając większość w PE o uprzedzenia.

REKLAMA

Dzisiaj ma być przegłosowana już druga w tym roku rezolucja krytykująca polski rząd i znowu będzie to raczej symboliczne, bo rezolucje Parlamentu Europejskiego nie mają wiążącej mocy prawnej.

Strasburska burza w szklance wody - tak niektórzy obserwatorzy komentują nową debatę na temat Polski w Parlamencie Europejskim. Sala obrad świeciła bowiem pustkami.

W czasie strasburskiej debaty wiele frakcji reprezentowali Polacy. Jak zauważa specjalny wysłannik RMF FM Marek Gładysz, czasami można było mieć wrażenie, że debata ma miejsce nie w Strasburgu ale w polskim Sejmie.

Wtorkowa debata trwała niecałą godzinę i była znacznie krótsza niż poprzednia, jaką Parlament Europejski przeprowadził na początku roku.

Jak przekonywał wypowiadający się w imieniu Europejskiej Partii Ludowej Janusz Lewandowski z PO, debata PE nie jest debatą o Polsce ani tym bardziej przeciwko niej, ale o nadużyciach obecnych władz.

Sprawca tej debaty siedzi w Warszawie - tłumaczył.

Jak ocenił, w minionych latach polscy europosłowie i obywatele mieli bardzo wiele powodów do dumy. Jednak - jak dodał - "dziś nie jest powodem do dumy, jeśli Polska otwiera listę krajów o zagrożeniach dla demokracji i praworządności, wydłuża listę kłopotów UE".

W podobnym tonie wypowiadał się szef drugiej co do większości grupy politycznej Socjalistów i Demokratów Gianni Pittella.

Chcę powiedzieć mieszkańcom Polski: my walczymy dla was, u waszego boku, a nie przeciwko wam - mówił Pittella.

Odpowiadając na zarzuty wysuwane pod adresem obecnych władz szef delegacji PiS w PE Ryszard Legutko zarzucił większości w PE, że kieruje nimi uprzedzenie do polskiego rządu.

Ostro krytykował projekt rezolucji o sytuacji w Polsce.

Komisja Europejska uzurpuje sobie trzy funkcje: oskarżyciela, sędziego i egzekutora - stwierdził europoseł PiS Ryszard Legutko.

Poinformował, że do KE i Rady Europy zostały wysłane analizy ekspertów w sprawie TK zlecone przez marszałka Sejmu. Jednak - zdaniem europosła PiS - wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans nie odpowiedział merytorycznie na argumenty zawarte w analizach. Standardy, które obowiązują dziś w Polsce, są znacznie wyższe niż w wielu krajach europejskich - przekonywał polityk PiS.

Reagując na to wystąpienie Timmermans podkreślał, że rząd nie może podważać niezależności sądownictwa i TK, a tak się dzieje, jeśli chce decydować, które orzeczenia publikuje, a które nie.

Jeśli pan zaakceptuje, że niezależność wymiaru sprawiedliwości jest kluczową częścią poszanowania państwa prawa, to jak się to dzieje, że w Polsce władza wykonawcza może wybierać, czy może publikować, czy nie, orzeczenia najwyższego trybunału w kraju? - zwrócił się do eurodeputowanego PiS Timmermans. Jak zaznaczył, zastrzeżenia dotyczące składu i funkcjonowania TK - mimo podejmowanych przez większość sejmową działań - pozostają nierozwiązane.

W emocjonalnym wystąpieniu wiceszef KE podkreślał, że obalenie przez mieszkańców naszego kraju komunizmu było jednym z największych zwycięstw w historii europejskiej, o co również on zabiegał przez całe życie. Nikt mnie nie oskarży o działania przeciwko Polakom - oświadczył.


(j.)