"W stolicy Kataru panuje duże zamieszanie. Wyczuwalna jest panika i napięcie. Ludzie robią zapasy żywności, bo nie wiedzą, czego się spodziewać w najbliższych dniach. W sklepach są potężne kolejki, brakuje wody mineralnej"- mówi w rozmowie z reporterem RMF FM Agata Braja, Polka mieszkająca z rodziną w Dosze, gdzie pracuje jako graficzka. Niepokój to reakcja na zerwanie stosunków dyplomatycznych przez Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt, Bahrajn i Jemen, które oskarżają Katar o wspieranie terroryzmu.

REKLAMA

Patryk Michalski, RMF FM: Kolejne kraje podejmowały decyzje o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Katarem, oskarżając jego władze o wspieranie terroryzmu. Jaka była reakcja ludzi?

Agata Braja: Bardzo duże zaskoczenie. Tym bardziej, że kilka tygodni temu widziałam w jednym z serwisów informacyjnych ranking najbezpieczniejszych krajów na świecie. Katar był w jego czołówce, więc wydawało mi się, że mieszkam w bezpiecznym kraju. Jest spore zamieszanie, czuje się napięcie. Duża grupa ludzi, którzy tu żyją, to mieszkańcy innych krajów, często sąsiednich, które teraz zerwały stosunki dyplomatyczne. Mamy tu ok. 200 tys. migrantów z Egiptu. Jeśli ci ludzie będą musieli opuścić kraj, to będzie wielka destabilizacja. Panikę odczuwa się głównie właśnie od tych osób. Odczuwa się również stres związany z tym, że zdrożeje żywność. Granice zostały zamknięte, więc transport został bardzo mocno ograniczony.

A ta decyzja jest odczuwana przez ludzi, wpłynęła na twoje życie?

Są tłumy w hipermarketach. Ludzie stoją w kolejkach godzinami. Nam nie udało się kupić wody mineralnej, bo wszystkie zapasy zostały wyprzedane. A trzeba pamiętać, że Katar leży na pustyni, więc nie ma mowy o własnych zasobach, uprawach. Katar jest bardzo mocno uzależniony od innych krajów.

Ceny produktów już wzrosły?

Jeszcze nie, ale jest jedno wielkie oblężenie hipermarketów i ludzie robią potężne zapasy. Poza tym, czerwiec to miesiąc Ramadanu, więc wszystko działa tu wolniej. Wielu mieszkańców nie je nic od świtu do zmierzchu, co dodatkowo wpływa na rozdrażnienie. Zazwyczaj to czas skupienia, modlitwy, a ta wiadomość o zerwaniu stosunków dyplomatycznych wywołała napięcie. Ludzie najbardziej skupiają się bardziej na względach praktycznych niż dyskusjach politycznych, zastanawiają się, co ich czeka, jak planować najbliższe miesiące. Obawiają się, czy będą mogli wyjechać z kraju nie wiedzą, czy będą mogli odwiedzać swoich bliskich. W tym momencie podróże przez lotnisko w Dubaju jest niemożliwe, a to duże utrudnienie. Wyczuwalna jest atmosfera stanu wyjątkowego.

A jak ta sytuacja wpłynie na Polaków, którzy pracują w Katarze?

Z tego, co wiem na stałe jest tu około 200 Polaków, ale wielu naszych rodaków przyjeżdża do Kataru czasowo, żeby realizować kontrakty, najczęściej informatyczne. I wiem, że są załamani, że prawdopodobnie nie będą mogli dokończyć swoich projektów, bo w tym momencie plany legły w gruzach. Większość osób w zespołach projektowych to są osoby z tych krajów, które zerwały stosunki dyplomatyczne, więc w tym momencie nie wiadomo, co dalej.

W ciągu tych kilkudziesięciu godzin, po decyzji o zerwaniu stosunków dyplomatycznych, zmieniło się twoje postrzeganie Kataru?

Na pewno zmieniło się poczucie bezpieczeństwa i poczucie stabilności. Jesteśmy bardziej czujni uważni, myślimy co będzie się działo w najbliższych tygodniach, czy nie jest to dobry moment, żeby się stąd przenieść na jakiś czas.

Agata Braja - polska graficzka, od 2 lat pracuje w krajach Półwyspu Arabskiego. Realizuje projekty w Omanie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze. Od lutego 2017 r. z rodziną mieszka w Dosze, jak mówi do niedawna myślała, że na stałe.