Wybuchła nowa afera z nieodpowiadającymi normom implantami piersi we Francji. Na francuskim rynku zakazano sprzedaży, wszczepiania i eksportu protez nadsekwańskiej marki Cereplas. Implanty te eksportowane były do 37 krajów świata.

REKLAMA

Według francuskiej Agencji Bezpieczeństwa Leków i Produktów Medycznych implanty marki Cereplas przestały odpowiadać obowiązującym normom medycznym. Odkryto bowiem, że sprzęt używany do ich produkcji nie jest odpowiednio sterylizowany. Co więcej, firma nie zareagowała na wcześniejsze upomnienia Agencji Bezpieczeństwa Leków i Produktów Medycznych. Dlatego też sprzedaż we Francji, wszczepianie i eksport tych protez zostały zakazane.

Według firmy Cereplas implanty te nie były eksportowane bezpośrednio do Polski. Mogły jednak zostać wszczepione polskim pacjentkom, jeżeli zostały kupione od pośredników m.in.. w Niemczech, Belgii, Hiszpanii, Rosji, Estonii lub na Węgrzech, Litwie i Łotwie.

To kolejny taki skandal

Firma zapewnia pacjentki wszczepionymi już implantami, że ich zdrowie nie jest zagrożone. Nie przekonuje to jednak nadsekwańskich mediów, które przypominają, że podobne zapewnienia padały wcześniej również z ust przedstawicieli francuskiej firmy PIP, która produkowała łatwo pękające i groźne dla zdrowia silikonowe implanty. Ujawnienie wadliwości protez marki PIP wywołało skandal na całym świecie. Zostały one wszczepione ponad 300 tysiącom kobiet w różnych krajach - w tym w Polsce. Były założyciel firmy PIP Jean-Claude Mas został skazany w ubiegłym roku we Francji na cztery lata więzienia.

Pozostali szefowie firmy zostali skazani na trzy lata więzienia. Podczas procesu udało się wykazać, że produkowane przez PIP implanty nie odpowiadały jakimkolwiek normom medycznym. Były wypełniane silikonowym żelem, który stosowany był między innymi do wytwarzania materaców. Producent jednak "zapomniał" o tym poinformować. Pękające protezy piersi powodowały u pacjentek przewlekłe stany zapalne i według niektórych ekspertów choroby nowotworowe.

Protezy marki PIP trafiały w ponad 80 proc. na eksport, zwłaszcza do Ameryki Łacińskiej, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. W Polsce mogło z nich skorzystać pół tysiąca kobiet. W obawie o zdrowie kobiet rząd francuski w grudniu 2011 roku zalecił profilaktyczne usunięcie protez około 30 tysiącom pacjentek. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleciła wszystkim kobietom z protezami firmy PIP, by skontaktowały się z lekarzem.

Żel wytwarzany metodami "chałupniczymi"

Problem wadliwych implantów marki PIP może dotyczyć także mężczyzn. To samo przedsiębiorstwo wytwarzało bowiem silikonowe implanty jąder, pośladków, mięśni klatki piersiowej i innych części ciała. Założyciel firmy PIP, która była największym producentem silikonowych implantów piersi w Europie, Jean-Claude Mas, przyznał, że do produkcji implantów wykorzystywał żel silikonowy używany do materaców. Odpierał jednak postawione mu zarzuty. Wiedziałem, że żel nie był dopuszczony do użytku, ale świadomie go używałem, bo był tańszy i miał lepszą, jakość - tłumaczył.

Jak zeznał były dyrektor techniczny firmy Thierry Brinon, żel używany w implantach marki PIP był w większości wytwarzany metodami "chałupniczymi". 75 proc. implantów wypełniono żelem, który nie miał wymaganych zezwoleń, a tylko 25 proc. autoryzowanym amerykańskim żelem Nusil.

(mpw)