Troje członków RAF, czyli Francji Czerwonej Armii są ścigani na terenie Szwecji - pisze gazeta "Kvällsposten". Są podejrzewani o napady na konwoje bankowe w Niemczech. Wszystko wskazuje na to, że ukrywają się na południu Szwecji. Mają broń i są niebezpieczni. Frakcja Czerwonej Armii (RAF) terroryzowała RFN od lat 60. W 1998 roku organizacja rozwiązała się, jednak część skrajnie lewicowych bojowników nie złożyła broni.

REKLAMA

Policja podejrzewa troje terrorystów - Danielę Klette, Ernst-Volkera Wilhelma Stauba i Burkharda Garwega - o dokonanie w zeszłym roku dwóch napadów na furgonetki z pieniędzmi: w czerwcu pod Bremą oraz w grudniu w Wolfsburgu. Oba napady zakończyły się fiaskiem - przestępcy zbiegli bez łupu.

Niemiecka policja jest przekonana, że napady nie są dowodem na podjęcie działalności terrorystycznej, lecz miały na celu jedynie zdobycie przez przestępców środków do życia w podziemiu.

Telewizja publiczna ZDF pokazała w styczniu film, będący próbą rekonstrukcji obu napadów i zaapelowała do widzów o pomoc w schwytaniu sprawców. Napłynęło około 200 wskazówek.

Teraz pojawiła się informacja, że poszukiwani mają kryjówkę na południu Szwecji - pisze "Kvällsposten". Do Skandynawii mieli przedostać się w grudniu zeszłego roku i zamieszkać w wynajętym domku letniskowym.

Są poszukiwani, a policja ostrzega, że są też uzbrojeni i niebezpieczni.

Skrajnie lewicowi terroryści dokonywali od końca lat 60. zamachów na obiekty publiczne w RFN. Ich celem były początkowo przede wszystkim instytucje amerykańskie.

Apogeum działalności Frakcji Czerwonej Armii przypada na rok 1977. Terroryści zamordowali wówczas prokuratora generalnego RFN Siegfrieda Bubacka, prezesa Dresdner Bank Juergena Ponto i szefa Związku Pracodawców Hannsa Martina Schleyera. Zamachy kontynuowane były w latach 80. i 90. - zginęli wtedy m.in. prezes Deutsche Bank Alfred Herrhausen (1989) i szef Urzędu Powierniczego (instytucji odpowiedzialnej za prywatyzację przemysłu NRD) Detlev Karsten Rohwedder (1991).

W latach 1972-1993 terroryści RAF zamordowali 34 osoby, a ponad 200 ranili.

Część terrorystów, którym schronienia udzieliły władze NRD, wpadła w ręce policji po zjednoczeniu Niemiec. W 1998 roku RAF poinformował o zakończeniu "walki z imperializmem" i o rozwiązaniu organizacji. Część terrorystów pozostała jednak w podziemiu i jest wciąż poszukiwana.


(j.)