Peer Steinbrück chce pokonać Angelę Merkel w najbliższych wyborach na kanclerza Niemiec. W Polsce Merkel jest tak oczywistym przywódcą niemieckiego rządu, że… warto zwrócić uwagę na postać jej rywala, który ma przynajmniej podobne, jak szefowa chadeków, szansę do stanowisko szefa rządu.

REKLAMA

Były niemiecki minister finansów Peer Steinbrueck będzie kandydatem Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) na kanclerza w wyborach do Bundestagu w 2013 r. - potwierdził w Berlinie szef partii Sigmar Gabriel. Gabriel dodał, że celem SPD jest utworzenie po przyszłorocznych wyborach koalicji rządzącej z partią Zielonych. Steinbrueck będzie walczył o urząd kanclerza z obecną chadecką szefową niemieckiego rządu Angelą Merkel.

Steinbrück to minister finansów Niemiec w latach 2005-2009. Wcześniej był premierem landu Nadrenia Północna – Westfalia. Teraz jest deputowanym do Bundestagu. Kandydatowi SPD paradoksalnie bardziej sprzyja pozycja partii na zewnątrz niż wewnątrz. W gronie socjaldemokratów uchodzi na konserwatystę, co nie jest najlepszym argumentem w walce ze dynamiczną i pozującą na nowoczesnego polityka Angelą Merkel. Jednak notowania SPD sprawiają, że walka może być rzeczywiście gorąca. Co prawda socjaldemokraci mają wg ostatnich sondaży prawie 10 punktów straty do CDU (odpowiednio 29% i 38% wg telewizji ZDF), ale partie, z którymi SPD może tworzyć koalicję mają zdecydowanie większe poparcie od koalicyjnego partnera chadeków – liberałów z FDP.

W koalicji bez CDU rządem na pewno pokierowałby polityk SPD. Zaskoczeniem jest termin pojawienia się tej kandydatury. Wcześniej niemieccy socjaliści chcieli ogłosić swojego kandydata dopiero na przełomie roku. Wybory dopiero za rok – jesienią 2013 roku. Jest zatem czas na zbudowanie popracia dla konkretnej wizji polityka. Tyle, że kilka dni temu Steinbrückowi zarzucono nadużycie stanowiska ministra finansów. Według magazynu „Focus” w 2006 roku ówczesny szef esortu finansów zabiegał o wsparcie prywatnego turnieju szachowego kwotą sięgającą miliona euro. Sponsorami miały być wielkie niemieckie firmy Deutsche Post i Telekom. Z polskiego punktu widzenia warto zauważyć, że polityk w 2010 roku został wybrany do rady nadzorczej Borussii Dortmund, gdzie grają reprezentanci Polski Lewandowski, Błaszczykowski i Piszczek.