Nadzwyczajne, ale nie wystarczające. Mimo zarządzonych po atakach z 11 września nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa na brytyjskich lotniskach, wiele z nich nie jest chronionych przez całą dobę, ponieważ brakuje pieniędzy i personelu - ujawnia dziennik "Times".

REKLAMA

Gazeta wymienia tu m.in. lotniska w Bristolu i Leeds, które nie są strzeżone non stop, ponieważ nie znajdują się na liście najważniejszych brytyjskich lotnisk. Eksperci od bezpieczeństwa alarmują natomiast, że stworzona 40 lat temu lista nie odzwierciedla dzisiejszych realiów.

Na rządowej liście portów lotniczych, które wymagają wzmożonej ochrony jest obecnie dziewięć pozycji, w tym londyńskie lotniska Heathrow i Gatwick - pisze "Times".

W sprawie tego "zatrważającego zaniedbania" - jak eksperci ds. bezpieczeństwa określają ujawnione przez "Times" braki - zarządzono śledztwo.