"Polska zwiększyła procent PKB przeznaczany na wojsko do prawie 5 proc. Czujemy się odpowiedzialni za Polskę. Wierzę w polskich żołnierzy, w nasz sojusz, w naszą gotowość do walki z każdym, kto chce Polskę najechać" - powiedział w środę prezydent Karol Nawrocki, który bierze udział w Światowym Forum Ekonomicznym w Davos (WEF).
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Jest konieczność solidarności w Europie, ale też jest konieczność, by budować dobre relacje transatlantyckie. One są bardzo ważne. My wiemy, jak wiele błędów Europa popełniła - powiedział prezydent Karol Nawrocki w Davos. (Donald - przyp. red.) Trump starał się przekonać naszych europejskich partnerów, że musimy się zjednoczyć, a jego głos jest bardzo ważny - dodał.
Nawrocki wystąpił w panelu dyskusyjnym poświęconym obronności Europy, w którym udział biorą m.in. sekretarz generalny NATO Mark Rutte i prezydent Finlandii Alexander Stubb.
Prezydent podkreślił, że mamy 10 tys. amerykańskich żołnierzy w Polsce. Kupujemy amerykański sprzęt wojskowy, który jest najlepszy na świecie. Mamy największą armię w Europie Środkowo-Wschodniej - podkreślił.
Polska zwiększyła procent PKB przeznaczany na wojsko do prawie 5 proc. Czujemy się odpowiedzialni za Polskę. Wierzę w polskich żołnierzy, w nasz sojusz, w naszą gotowość do walki z każdym, kto chce Polskę najechać. Jesteśmy krajem silnym. Wierzymy również w dyplomację. Wierzymy w naszą współpracę z NATO - podkreślił.
Zaznaczył, że Europa potrzebuje, żeby ją Trump naciskał, by zwiększyła budżety wojskowe, bo ma problemy z zapewnieniem sobie bezpieczeństwa. Dodał, że to nie jest dobra metoda. Wiele krajów wciąż nie podniosła wydatków. Mamy spory problem dotyczący poczucia odpowiedzialności - wyjaśnił. Przypomniał też, że to Trump na zeszłorocznym szczycie NATO w Hadze wywarł presję na europejskich sojuszników w sprawie zwiększenia wydatków na obronność.
Prezydent podkreślił, że USA dla wschodniej flanki NATO jest bardzo ważnym sojusznikiem.
Potrzebujemy Trumpa w Europie - powiedział Nawrocki przypominając jednocześnie, że Polska wygrała niegdyś z Sowietami, tak jak Finlandia, Japonia czy Afganistan. Jesteśmy gotowi, żeby zabezpieczać naszą niepodległość, ale potrzebujemy geopolitycznych regulacji w Europie - podkreślił Nawrocki.
Prezydent Nawrocki ocenił też, że pomimo napięć wokół Grenlandii, Sojusz Północnoatlantycki jest "stabilny". Wyraził nadzieję, że kwestia Grenlandii zostanie rozwiązana na drodze dyplomatycznej.
Myślę, że powinniśmy ten problem rozwiązywać w sposób dyplomatyczny. Dania jest naszym partnerem, ale patrzę na Grenlandię jako na punkt strategiczny i temat geopolityczny pomiędzy światem demokratycznym, wolnym, a Rosją - powiedział Nawrocki. Napięcia wokół Grenlandii nie oznaczają, że zapomnieliśmy o wojnie Rosji przeciw Ukrainie - podkreślił.
Nawrocki powiedział też, że nie obawia się, że sytuacja związana z amerykańskimi naciskami w kwestii Grenlandii zmieni postrzeganie wojny w Ukrainie jako najważniejszej obecnie kwestii dla Polski, wschodniej flanki NATO i "całego wolnego świata". Wciąż czujemy zagrożenie ze strony Rosji, jesteśmy w środku wojny hybrydowej - ocenił prezydent.
Prezydent wyraził również nadzieję, że "powoli zbliżamy się do pokoju w Ukrainie".
Ukraina powinna być priorytetem numer jeden, ma ona kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa Europy i Stanów Zjednoczonych - powiedział sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który razem z Nawrockim brał udział w panelu dyskusyjnym. Naprawdę martwię się, że stracimy z oczu ten cel, a Ukraińcy nie będą mieli wystarczającej liczby pocisków przechwytujących, by się bronić - dodał.
Holender przekazał, że trwają zakulisowe prace w związku z napięciami między USA a ich europejskimi sojusznikami w sprawie żądań Trumpa dotyczących przejęcia Grenlandii. Jego zdaniem "prezydent Trump i inni przywódcy" mają rację, a NATO musi zrobić więcej, by chronić Arktykę przed wpływami Rosji i Chin. Pracujemy nad tym, aby wspólnie bronić regionu arktycznego - zapewnił.
Sekretarz generalny NATO powiedział również, że jedynym sposobem na rozwiązanie sytuacji związanej z groźbami Trumpa dotyczącymi aneksji Grenlandii jest "przemyślana dyplomacja".