Co najmniej 25 tys. ludzi zgromadziło się na Placu Błotnym, w centrum Moskwy, gdzie opozycja zwołała manifestację przeciw sfałszowaniu niedawnych wyborów do Dumy. Tłum stale gęstnieje. W tłumie manifestantów jest korespondent RMF FM Przemysław Marzec.

REKLAMA

Tysiące Rosjan, które mimo zimna stoją na Placu Błotnym wierzą, że zmuszą rządzącego od 11 lat Władimira Putina do ustępstw. Jak nie tą demonstracją, to kolejnymi.

To początek drogi we właściwym kierunku, by wybory były sprawiedliwe, a sama władza porządna - wyjaśniał naszemu korespondentowi jeden z manifestantów.

Na Placu Błotnym protestują i komuniści, i anarchiści, demokraci i skrajni nacjonaliści. Nie wszystkim się to podoba. Idę do domu, niestety, bo nie chce stać w jednym rzędzie z nacjonalistami i komunistami - przyznał jeden z opuszczających plac.

A ze sceny przemawiają liderzy opozycyjnych ugrupowań, a co kilka minut tysiące wykrzykują: "Putin - złodziej" i "Jedna Rosja - partia cwaniaków i złodziei".

Plac Błotny znajduje się na wyspie na rzecze Moskwie, vis a vis Kremla, oficjalnej rezydencji najwyższych władz Federacji Rosyjskiej.

Początkowo manifestacja ta miała się odbyć na Placu Rewolucji, nieopodal Placu Czerwonego. Włodarze Moskwy uznali jednak, że plac ten może okazać się za mały, gdyż udział w demonstracji za pośrednictwem portali społecznościowych zapowiedziało kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Według policji, Plac Rewolucji może pomieścić tylko 5 tys. osób.

Wicemer Moskwy Aleksandr Gorbienko obiecał, że osoby, do których wiadomość o zmianie miejsca manifestacji z jakichś powodów nie dotrze i które w sobotę zjawią się na Placu Rewolucji, będą mogły bez przeszkód przejść na Plac Błotny.

Gorbienko ostrzegł zarazem, że wszelkie akcje na Placu Rewolucji zostaną uznane za nielegalne ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami. Poprzednie nielegalne demonstracje opozycji w stolicy Rosji zostały brutalnie rozpędzone przez siły specjalne policji OMON.

Część uczestników manifestacji wyznaczyła sobie punkt zbiórki na Placu Rewolucji, skąd w zorganizowanych kolumnach przeszli na Plac Błotny.

Władze Moskwy podjęły nadzwyczajne środki bezpieczeństwa. Według rosyjskich mediów, na ulice stolicy wysłano ponad 50 tys. policjantów, funkcjonariuszy policyjnych sił specjalnych OMON i żołnierzy wojsk wewnętrznych MSW.

Place w centrum Moskwy zostały otoczone przez policję i wojsko. Wszędzie stoją dziesiątki policyjnych i wojskowych pojazdów ciężarowych oraz autobusów.

Również w innych miastach Rosji organizowane są podobne protesty. Biorą w nich udział setki osób, a w niektórych miastach - kilka tysięcy. Akcje protestacyjne odbyły się już m.in. we Władywostoku, Chabarowsku, Tomsku, Nowosybirsku, Czycie, Uljanowsku i Kemerowie. W Chabarowsku policja zatrzymała około 30 osób.

Wybory parlamentarne w Rosji wygrała partia Jedna Rosja, na której czele stoi premier Władimir Putin, a której listę wyborczą otwierał prezydent Dmitrij Miedwiediew. Według Centralnej Komisji Wyborczej, zdobyła ona 49,3 proc. głosów.

Opozycja zarzuciła władzom fałszerstwa wyborcze. W poniedziałek i we wtorek na ulicach Moskwy przeciwko oszustwom nad urną wyborczą demonstrowały tysiące osób. Setki zostały zatrzymane przez policję. Wielu uczestników manifestacji pobito. Do podobnych protestów w ostatnich czterech dniach doszło też w Petersburgu.

Wizerunek premiera Putin
Demonstranci z wizerunkiem premiera Putina
Demonstranci z wizerunkiem premiera Putina
Demostrancji na ulicach
Demostrancji na ulicach
Demonstranci na ulicach
Kordon rosyjskiej policji
Rosyjscy policjancji podczas posiłku
Zgromadzeni na Placu Błotnym
Rosyjscy policjancji podczas posiłku