Młody Tybetańczyk dokonał samopodpalenia w prowincji Qinghai w północno-zachodnich Chinach - poinformowała organizacja pozarządowa Międzynarodowa Kampania na rzecz Tybetu z siedzibą w Waszyngtonie. Mężczyzna zmarł.

REKLAMA

Po incydencie na miejscu zdarzenia rozmieszczono siły bezpieczeństwa - poinformowała organizacja Wolny Tybet z siedzibą w Londynie, powołując się na Tybetańczyków mieszkających w Qinghai.

Według tej organizacji Tybetańczyk, który się podpalił, miał 25 lat.

Był to kolejny akt sprzeciwu wobec chińskich rządów. Według Wolnego Tybetu od roku 2009 około 60 Tybetańczyków podpaliło się protestując przeciwko chińskim rządom.

Napięcie wzrasta


W ostatnim tygodniu października samopodpalenia dokonało aż siedem osób, co - jak zauważa agencja AFP - jest oznaką coraz większej skali protestu. Organizacje obrońców praw człowieka twierdzą, że samobójstwa przez samopodpalenie stanowią desperacką odpowiedź na represje kulturalne i religijne władz chińskich. Ludzi, którzy dokonują takiego aktu, chińskie MSZ nazywa terrorystami i obwinia duchowego przywódcę tybetańskiego, Dalajlamę XIV, o nawoływanie do separatyzmu.

Rząd w Pekinie twierdzi, że Tybet był zawsze częścią Chin. Jednak według większości Tybetańczyków chińskie rządy grożą zagładą tybetańskiej kultury.