"Klątwa" zrzucona! Hiszpanie, którzy z Włochami przegrywali prawie zawsze, dla których ćwierćfinał oznaczał przeważnie koniec turnieju, tym razem po dramatycznym boju pokonali mistrzów świata w rzutach karnych 4:2. Podopieczni Luisa Aragonesa przeważali przez całe spotkanie i wygrali absolutnie zasłużenie. W meczu o finał Euro 2008 zmierzą się z rozpędzoną Rosją.

REKLAMA

Pierwsze minuty to typowe piłkarskie szachy. Obydwie drużyny walczyły przede wszystkim o opanowanie środka pola. W końcu udało się to Hiszpanii, która od 15. do 45. minuty posiadała optyczną przewagę. W 15. minucie Fernando Torres został przewrócony w polu karnym przez Ambrosiniego. Powtórki pokazały, że sędzia mógł podyktować karnego, jednak gwizdek Herberta Fandela milczał.

Kolejna szybka akcja – i znów szansa dla rozpędzających się z minuty na minutę Hiszpanów. Groźnie dośrodkował Torres, strzelał Villa, jednak na posterunku był Buffon. Mistrzowie świata nastawili się na kontry i jedna z nich mogła przynieść prowadzenie. Ambrosini wrzucił piłkę w pole karne, tam czekał już Perrootta, ale jego strzał z 10 metrów był minimalnie niecelny.

Ostatnie minuty pierwszej połowy to coraz szybsza gra podopiecznych Luisa Aragonesa, którzy co chwila zagrażali włoskiej bramce. Strzały Senny, Torresa i Villi były jednak albo niecelne, albo padały łupem świetnie spisującego się Buffona. Do przerwy było więc 0:0 i choć Hiszpanie byli zespołem lepszym, grającym widowiskowo i ofensywnie, to Włosi sprawiali wrażenie, jakby byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy. Jakby tylko czekali na jedną, jedyną zabójczą kontrę, która da im awans do półfinału.

Od początku drugiej połowy Hiszpanie rzucili się na rywala. W 47. minucie w dogodnej sytuacji znalazł się Silva, jednak w ostatniej chwili został zablokowany. Chwilę później prawą stroną pięknie popędził Torres, ale podanie do stojącego na czystej pozycji Silvy, było minimalnie niecelne. A powinno być 1:0…

To nie zraziło podopiecznych Luisa Aragonesa, którzy natarli z jeszcze większą furią. Włoska linia pomocy w zasadzie nie istniała. Hiszpanie rozgrywali między sobą piłkę, wymieniając dziesiątki podań i co chwile uruchamiając któregoś ze skrzydłowych. A gracze słonecznej Italii tylko się przyglądali i czekali na błąd przeciwników. I w 70. minucie mogli prowadzić.

Po bardzo szybkim kontrataku sam na 9. metrze znalazł się Camoranesi. Jego strzał kapitalnie obronił Casillas. Odpowiedź Hiszpanów była niemal natychmiastowa. Po bardzo mocnym strzale Senny Buffon wypuścił piłkę, a ta trafiła w słupek. Włosi odetchnęli z ulgą, a Hiszpanie ruszyli do ataków. Żaden z nich nie przyniósł jednak upragnionej bramki.

Druga połowa wyglądała jak dobrze napisany przez Włochów scenariusz. Hiszpanie atakowali, nacierali środkiem i skrzydłami, trafiali w słupki, a piłkarze „Squadra Azzura” wyczekiwali na dogrywkę. Gdy ta nadeszła, na twarzach Hiszpanów malował się coraz większy strach i zmęczenie.

Jednak postanowili jeszcze raz spróbować. Najpierw w polu karnym Włochów faulowany był Ramos, ale sędzia znów nie zareagował. Potem kolejno czterech Hiszpanów ostrzelało bramkę najlepszego golkipera świata. Wszystko na nic. Te sytuacje mogły się zemścić.

De Rossi wyprowadził firmowy kontratak Włochów, wrzucił piłkę w pole karne, a niski Di Natale przeskoczył hiszpańskich obrońców i strzelił głową pod poprzeczkę. Tym razem bohaterem okazał się Casillas, który w fenomenalnym stylu wybił piłkę na róg. Do końca dogrywki Włosi bronili się rozpaczliwie, czekając ewidentnie na rzuty karne.

Jednak w nich Hiszpanie, którzy w minionych latach akurat 22 czerwca czterokrotnie przegrywali w wielkich piłkarskich imprezach, zrzucili klątwę i pokonali 4:2 dumnych wyznawców catenaccio. Jedenastki pewnie egzekwowali Villa, Cazorla, Senna i Fabregas. Pomylił się tylko Guiza. Natomiast mistrzowie świata pomylili się dwukrotnie. Karnych nie strzelili De Rossi i Di Natale.

Po niezwykle emocjonującym meczu zasłużenie do półfinału awansowała drużyna lepsza i przeważająca przez całe spotkanie. A w boju o finał Hiszpanie zmierzą się z Rosją, którą pokonali 4:1 w grupie. Jednak teraz może to być zupełnie inny mecz.

Rzuty karne:

Hiszpania: David Villa (+), Santi Cazorla (+), Marcos Senna (+), Daniel Guiza (-), Cesc Fabregas (+)

Włochy: Fabio Grosso (+), Daniele De Rossi (-), Mauro Camoranesi (+), Antonio Di Natale (-)

Hiszpania: Iker Casillas - Sergio Ramos, Carlos Puyol, Carlos Marchena, Joan Capdevila - Marcos Senna, Andres Iniesta (59. Santi Cazorla), Xavi Hernandez (60. Cesc Fabregas), David Silva - David Villa, Fernando Torres (85. Daniel Guiza).

Włochy: Gianluigi Buffon - Gianluca Zambrotta, Christian Panucci, Giorgio Chiellini, Fabio Grosso - Alberto Aquilani (108. Alessandro Del Piero), Daniele De Rossi, Massimo Ambrosini, Simone Perrotta (58. Mauro Camoranesi) - Antonio Cassano (75. Antonio Di Natale), Luca Toni.