Okręty rosyjskiej Floty Bałtyckiej przeprowadziły w niedzielę na poligonach morskich strzelanie artyleryjskie w ramach ćwiczeń Zapad-2017. Zniszczyły cele powietrzne umownego przeciwnika – poinformował rzecznik floty w Zachodnim Okręgu Wojskowym Roman Martow. Z kolei na poligonie Różańskim w obwodzie brzeskim na zachodzie Białorusi część manewrów obserwowało czternastu obserwatorów z siedmiu krajów.

REKLAMA

W ćwiczeniach Floty Bałtyckiej wzięła udział okrętowa grupa szturmowa, w której skład weszły korwety Floty Bałtyckiej: Soobrazitielnyj, Bojkij, Stojkij i Stierieguszczij.

Załogi czterech korwet przećwiczyły też zadania z zakresu poszukiwania, identyfikacji i zniszczenia okrętu podwodnego umownego przeciwnika. Towarzyszyła im grupa małych okrętów do zwalczania łodzi podwodnych oraz śmigłowce Ka-27PL, również służące do tego celu.

Ponadto załogi okrętów przećwiczyły elementy walki podczas odpierania ataku z powietrza i wykonały zadania z zakresu wspólnego manewrowania oraz organizacji łączności i współpracy pomiędzy jednostkami.

Również w ramach manewrów Zapad-2017 załogi bombowców Su-24 przećwiczyły w niedzielę na poligonie lotniczym w obwodzie kaliningradzkim uderzenia z powietrza, których celem były punkty dowodzenia, sprzęt i siła żywa umownego przeciwnika. Jak zapewniło ministerstwo obrony Rosji w oficjalnym komunikacie, analiza danych wskazała na "stuprocentowe trafienie wszystkich celów".

14 zagranicznych obserwatorów oglądało manewry na białoruskim poligonie

Na poligonie Różańskim w obwodzie brzeskim na zachodzie Białorusi część manewrów obserwowało czternastu obserwatorów z siedmiu krajów.

Zaproszenie przez Białoruś obserwatorów było działaniem dobrowolnym i świadczy o otwartości i transparentności miejscowych władz - powiedziała obecna na poligonie Różańskim Ragnhild Valle Hustad, odpowiedzialna za kontrolę zbrojeń w norweskich sił zbrojnych.

Dodała, że ponieważ zadeklarowana liczba żołnierzy uczestniczących w manewrach jest mniejsza niż 13 tysięcy, kraje organizujące je nie mają, zgodnie z regulacjami OBWE, obowiązku zapraszania obserwatorów.

Hustad stoi na czele misji obserwatorów z Polski, Ukrainy, Litwy, Łotwy, Estonii, Norwegii i Szwecji. Każdy z krajów przysłał po dwóch przedstawicieli.

Norweżka podkreśliła, że grupa obserwatorów działa w ramach Dokumentu Wiedeńskiego OBWE o środkach budowy zaufania i bezpieczeństwa z 2011 roku. Nie liczymy żołnierzy, opieramy się na informacji podanej nam przez stronę gospodarza, według której w manewrach uczestniczy mniej niż 13 tysięcy - wyjaśniła. Odniosła się w ten sposób do pytań dziennikarzy, którzy przytoczyli wypowiedzi m.in. przedstawicieli NATO, że w manewrach może brać udział od 70 tys. do nawet 100 tys. wojskowych.

Na Białorusi spotkamy się z żołnierzami i będziemy z nimi rozmawiać, ale nie będziemy ich liczyć. To nie jest nasze zadanie - dodała Hustad.

W czasie pobytu na Białorusi, który ma potrwać cztery dni, obserwatorzy odwiedzą inne poligony według harmonogramu przygotowanego przez stronę białoruską.

Obserwatorom oraz dziennikarzom białoruskim i zagranicznym, którzy w niedzielę również po raz pierwszy mieli możliwość oglądania manewrów, pokazano kilka epizodów ćwiczeń dotyczących ataku lotniczego.

Zaprezentowano atak na siły umownego przeciwnika, w tym bombardowanie samolotów na lotnisku i pasie startowym przez białoruskie samoloty szturmowe Su-25 i rosyjskie bombowce wielozadaniowe Su-34. Białoruskie i rosyjskie maszyny raziły cele bombami, niekierowanymi pociskami rakietowymi i ogniem z działek lotniczych.

Scenariusz obejmował też atak rosyjskich śmigłowców Ka-52 na stację radiolokacyjną, atak grupy śmigłowców Mi-28N i Mi-8 na cele przeciwnika, bombardowanie mostu przez białoruskie samoloty szkolno-treningowe Jak-130.

Według scenariusza, samolot regionalnej grupy wojsk (Białorusi i Rosji) został zestrzelony przez system rakietowy przeciwnika. Ostatni epizod polegał na udzieleniu pomocy i ewakuowaniu zestrzelonych pilotów przez załogę śmigłowca Mi-8.

Manewry budzą duże obawy


Kreml potwierdził w niedzielę, że prezydent Rosji Władimir Putin przeprowadzi w poniedziałek inspekcję ćwiczeń na poligonie Łużskij w obwodzie leningradzkim. Zwierzchnik sił zbrojnych dokona inspekcji działań sił zbrojnych państwa związkowego Rosji i Białorusi podczas głównego etapu wspólnych ćwiczeń strategicznych Zapad-2017, który odbędzie się na poligonie Łużskij - poinformowały służby prasowe Kremla.

Manewry strategiczne Zapad-2017 odbywają się na sześciu poligonach na Białorusi i na trzech na zachodzie Rosji. W sumie według oficjalnych danych ma w nich wziąć udział 12 700 żołnierzy i 700 jednostek sprzętu z obu krajów. Ćwiczenia zakończą się 20 września.

Mimo zapewnień władz w Mińsku i w Moskwie, że scenariusz ćwiczeń jest czysto obronny, wywołują one duże zaniepokojenie wśród sąsiadów, zwłaszcza na Ukrainie, która w 2014 roku padła ofiarą rosyjskiej agresji. Obawy w związku z ćwiczeniami wyrażały także m.in. Litwa i Polska. NATO zapowiedziało, że będzie się im "uważnie przyglądać".