Były rosyjski szpieg Aleksander Litwinienko zmarł wczoraj wieczorem w londyńskim szpitalu. 44-letni Litwinienko mógł zostać otruty radioaktywnym talem. O zamach podejrzewa się rosyjskie służby specjalne.

REKLAMA

Litwinienko na własną rękę prowadził dochodzenie w sprawie zabójstwa znanej rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej, którą znał osobiście. Znajomi Litwinienki sądzą, że zlecenie otrucia nadeszło z Moskwy.

Tego samego zdania był Litwinienko, który powiedział

mediom brytyjskim, że zleceniodawcy zabójstwa prawdopodobnie sądzili, iż trucizna spowoduje zawał najpóźniej trzeciego dnia po jej zastosowaniu.

Litwinienko twierdził, że zna mroczne tajemnice rosyjskich tajnych służb. W 1998 roku ujawnił, że FSB zleciło mu zamach na życie Borysa Bierezowskiego. W 2000 roku zbiegł do Anglii, uzyskał brytyjskie obywatelstwo. Śledztwo w sprawie zamachu prowadzi Scotland Yard.

To sprawa brytyjskiej policji - podkreśla rzecznik Kremla. Jednocześnie uchyla się od odpowiedzi, czy Rosja przeprowadzi własne dochodzenie w sprawie zarzutów, jakoby ze śmiercią agenta miały związek rosyjskie służby specjalne.