Turecki kontyngent sił pokojowych nie zostanie skierowany do strefy konfliktu w Górskim Karabachu - powiedział minister spraw zagranicznych Rosji. Jego zdaniem niedopuszczalne jest ustalanie "sztucznych terminów" określenia statusu Karabachu.

REKLAMA

Do Górskiego Karabachu nie zostaną skierowane żadne oddziały tureckich sił pokojowych - powiedział Ławrow. Jak dodał, przedstawiciele Turcji będą pracować w rosyjsko-tureckim centrum monitoringu przestrzegania rozejmu, które ma zostać utworzone w Azerbejdżanie. Podstawą jego działania jest dwustronna umowa między Rosją i Turcją.

Granice przemieszczania się tureckich obserwatorów zostaną określone dla utworzenia rosyjsko-tureckiego centrum na terytorium Azerbejdżanu, w regionie, który nie jest zbliżony do Karabachu i który zostanie dodatkowo określony - podkreślił Ławrow.

W związku z tym, że zawarte w nocy w poniedziałek porozumienie o przerwaniu ognia przewiduje, że strony konfliktu zatrzymają się na pozycjach z tego dnia, Azerbejdżan zachowa kontrolę nad częścią terytoriów wcześniej kontrolowanych przez Ormian.

Według Ławrowa nie może jednak być pośpiechu z określeniem terminów, kiedy miałby być ustalony status prawny Górskiego Karabachu. Jak powiedział, status ten zostanie określony wówczas, gdy "będą jasne prawa wszystkich kategorii ludności na tym terenie".

Określić status można będzie dopiero po tym, gdy stanie się jasne, jakie prawa otrzymają wszyscy ci, którzy mieszkali w Górskim Karabachu i mają prawo tam powrócić. A także, oczywiście, ci, którzy znajdowali się tam przez cały czas - oświadczył.

Szef MSZ Rosji zapewniał również w czwartek, że Rosja nie jest zainteresowana "zamrożeniem konfliktu w Górskim Karabachu, Naddniestrzu czy gdziekolwiek indziej".