Brytyjskie władze oficjalnie potwierdziły, że w przesyłce z Jemenu, znalezionej w samolocie transportowym, był materiał wybuchowy. Przesyłka znaleziona w Nottingham na pokładzie samolotu firmy spedycyjnej UPS i druga w samolocie FedEx w Dubaju miały docelowo trafić do USA.

REKLAMA

Potwierdzam, że w przesyłce z Jemenu był materiał wybuchowy, ale w tej chwili nie mogę powiedzieć, czy ten ładunek mógł rzeczywiście eksplodować. Śledztwo trwa - oświadczyła szefowa brytyjskiego MSW Theresa May. Potwierdziła wcześniejsze informacje, że podejrzany pakunek, który - jak się okazało - zawierał substancję wybuchową - odkryto w samolocie transportowym na lotnisku w Nottingham, gdzie maszyna w drodze do USA miała międzylądowanie. Przesyłka miała trafić do Chicago.

Brytyjski wywiad był uprzedzony o podejrzanych przesyłkach z Jemenu. Zarządzono operację, której efektem było wykrycie jednej z nich na lotnisku w Nottingham - poinformował "Daily Telegraph".

Lotnisko w Nottingham (East Midlands Airport) jest ważną bazą logistyczną UPS. Budzącą podejrzenia przesyłkę policja wykryła na nim ok. 15.30 czasu lokalnego, usunęła z pokładu samolotu lecącego do Chicago, ale testy nie wykazały obecności materiału wybuchowego. Po znalezieniu drugiego podejrzanego pakunku w Dubaju, przesyłkę w Nottingham zbadano ponownie i dopiero wówczas wykryto w nim urządzenie "sprytnie ukryte" w pojemniku do tonera komputerowej drukarki, którego elementem, jak donosi "Daily Telegraph", miał być także telefon komórkowy.

Operację zarządziły służby specjalne we współpracy z policją hrabstwa Leicestershire - twierdzi zwykle dobrze poinformowany w sprawach bezpieczeństwa "Daily Telegraph". Antyterrorystyczny dział Scotland Yardu, który wszczął dochodzenie na obecnym etapie nie wie, lub nie ujawnia, w jaki sposób urządzenie w pakunku (m. in. pojemnik długości ok. 30 cm w drukarce Hewletta Packarda, z którego zwisały druty i wydobywał się biały proszek) miałoby zostać zmontowane i zdetonowane.

"Daily Telegraph" powołuje się na doniesienia z USA sugerujące, iż urządzenie wybuchowe zawierało związek chemiczny PETN (tetraazotan pentaerytrytu), ten sam, którym posłużyli się niedoszli zamachowcy Umar Farouk Abdulmutallab w grudniu 2009 roku oraz Richard Reid w 2001 roku. Pierwszy ukrył go na ciele, a drugi w podeszwie i obcasach w butach.

Gazeta cytuje ekspertów USA, których zdaniem w grę wchodzą trzy teorie: próba zamachu, sprawdzenie przygotowań do zamachu lub zastraszenie amerykańskiej opinii w przededniu wyborów do Kongresu.