Niemieckie biuro ochrony zwierząt (Deutsches Tierschutzbuero) opublikowało kolejne materiały dotyczące skandalicznego traktowania świń w zakładach Toennies. Na filmie, który został umieszczony w serwisie YouTube widzimy, że zwierzęta są w fatalnym stanie, mają krwawiące rany, ogromne guzy i ropnie. Pośród żywych świń leżą też martwe.

REKLAMA

Na stronie organizacji czytamy: "Niedawno opublikowaliśmy materiał wideo z firmy Toennies i opisaliśmy panujące tam warunki. Prokuratura rozpoczęła dochodzenie w tej sprawie, a Toennies, firma, która dokonuje uboju około 20 milionów świń rocznie, uzyskując w ten sposób ponad 6 miliardów euro ze sprzedaży, została zmuszona do reakcji. Teraz znowu mamy dowód strasznego cierpienia i śmierci świń".

Specjalnie wyłączają wodę

Tym razem Deutsches Tierschutzbuero publikuje przerażające zdjęcia i filmy z traktowania świń w Dolnej Saksonii. "Nagrania wideo pokazują, jak ciasno stłoczone zwierzęta muszą stać we własnych odchodach. Wiele zwierząt ma bardzo poważne obrażenia, które nie nastąpiły z dnia na dzień" - piszą obrońcy praw zwierząt. I dodają, że "widoczne są nieleczone, krwawe rany, ogromne guzy i ropnie. Czasami zwierzęta mogą tylko kuśtykać. Wśród żywych można również zobaczyć martwe świnie".

Uwaga - drastyczny film!

Aktywistom udało się też udokumentować fakt, że podczas dwóch nocy woda pitna została najwyraźniej celowo wyłączona przez operatora. Jest to metoda popularna wśród hodowców trzody chlewnej, choć zabroniona przez prawo. Prowadzi do tego, że spragnione zwierzęta następnego dnia rano szybciej spożywają wysokokaloryczną karmę.

Deutsches Tierschutzbuero poinformowało prokuraturę i służby weterynaryjne o swoich nowych ustaleniach. O sprawie napisał też tygodnik Spiegel.de

Fatalne warunki pracy

To nie pierwsza afera w niemieckich zakładach w Toennies. 17 czerwca wstrzymano prace w największej rzeźni Toennies w Rheda-Wiedenbrück z powodu epidemii koronawisrusa. Okazało się, że aż 657 pracowników jest zakażonych. Do 20 czerwca liczba infekcji wyniosła ok. 1,4 tys. spośród ponad 7 tys. pracowników zakładów.

Przy okazji przypomniano, że obrońcy praw zwierząt wielokrotnie zgłaszali problem złych warunków panujących w zakładach firmy Toennies.

Chodziło nie tylko o złe traktowanie zwierząt ale i warunki pracy. Stowarzyszenie "Soko Tierschutz" udokumentowało cierpienia zwierząt, ale także urągające warunki zakwaterowania zatrudnionych. Mieli spać na piętrowych łóżkach, korzystać ze wspólnych toalet, pracować mimo fizycznych obrażeń.

Pracownicy niemieckiego przemysłu mięsnego to przede wszystkim obywatele państw Europy wschodniej, wśród nich także Polacy.

Międzynarodowy Związek Żywności, Rolnictwa, Hotelarstwa, Restauracji, Gastronomii, Tytoniu i Związków Pracowników Pokrewnych (IUF) krytykuje Toennies za "nędzne warunki pracy" - ponad 70 proc. pracowników jest zatrudnionych na podstawie umów o pracę tymczasową.

Firma Toennies powstała w 1971 roku. Zatrudnia około 16 500 pracowników. W 2018 roku osiągnęła roczną sprzedaż w wysokości 6,65 mld euro.