Po blisko 150 latach działalności słynny amerykański cyrk Ringling Bros. and Barnum & Bailey Circus dał ostatnie przedstawienie. Cyrk postanowił zakończyć działalność m.in. z powodu wysokich kosztów utrzymania i malejącej liczby widzów.

REKLAMA

/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA
/ Peter Foley / PAP/EPA

Na zakończenie przedstawienia, które odbyło się w Uniondale w stanie Nowy Jork, odbył się pokaz fajerwerków, po którym cała obsada cyrku odśpiewała starą pieśń "Auld Lang Syne", symbol pożegnania przeszłości i powitania przyszłości.

Przez 146 lat byliśmy amerykańską instytucją i mamy nadzieję, że wspomnienia, do których powstania się przyczyniliśmy, zostaną z wami do końca życia - powiedział konferansjer Jonathan Lee Iverson, zwracając się do publiczności.

Już w styczniu cyrk, znany przede wszystkim z występów słoni, zapowiedział zamknięcie podwojów, jako powód podając m.in. spadającą liczbę widzów i ich zmieniające się gusta, a także wysokie koszty utrzymania i długie, kosztowne batalie sądowe prowadzone z organizacjami obrońców praw zwierząt.

Ringling Bros. and Barnum & Bailey Circus rozpoczął działalność w połowie XIX wieku, przyciągając rzesze widzów pokazami egzotycznych zwierząt, efektownymi kostiumami i wyczynami akrobatów. Powstał z połączenia obwoźnego widowiska z udziałem zwierząt i wybryków natury, należącego do Phineasa Taylora Barnuma, z trupą pięciu braci Ringling, zabawiających publiczność żonglerką i odgrywaniem skeczów.

Jednak z czasem popularność cyrku zaczęła maleć, do czego przyczyniło się kino, telewizja, internet i gry komputerowe. W 2016 roku cyrk zrezygnował z pokazów sztuczek słoni po długiej i kosztownej batalii sądowej, co zdaniem właścicieli tej instytucji przypieczętowało jej los. Zwierzęta cyrkową emeryturę spędzają w rezerwacie na Florydzie.


(j.)