​Prezydent Kolumbii i dowódca lewicowej partyzantki FARC podpisali w Hawanie porozumienie kończące definitywnie wojnę domową, która w ciągu przeszło 50 lat kosztowała życie ponad 220 tys. ludzi. FARC rozbroi się w ciągu 6 miesięcy.

REKLAMA

Podpisy pod porozumieniem złożyli w Hawanie, gdzie od listopada 2012 roku toczyły się rokowania pokojowe między rządem a delegacją Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC), prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos i najwyższy dowódca partyzantki Rodrigo Londono.

Podpisanie historycznego dokumentu nastąpiło w 9 miesięcy po tym, gdy prezydent Santos i Londono (ps. Timochenko) wymienili 23 września "historyczny uścisk dłoni" - jak nazwały go latynoamerykańskie media.

"Gościem specjalnym", jak to określono w protokole ceremonii, był na uroczystości sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun i inne wysokie osobistości. Wśród nich prezydenci Chile, Meksyku i Wenezueli - Michelle Bachelet, Enrique Pena Nieto i Nicolas Maduro, a gospodarzy reprezentował prezydent Kuby Raul Castro.

Pokój w Kolumbii to nadzwyczajna wiadomość dla wszystkich, ponieważ oznacza to pokój dla całego regionu - powiedziała dziennikarzom kolumbijska obrończyni praw człowieka, była członkini Kongresu Piedad Cordoba, nawiązując do konkluzji specjalnej komisji historycznej, która bada przyczyny długotrwałego konfliktu zbrojnego.

Nastanie całkowitego pokoju w Kolumbii będzie oznaczało również koniec zjawiska zbrojnych grup paramilitarnych i wszystkich instytucji przestępczych - oświadczyła.

Nawiązała w ten sposób do źródeł kolumbijskiej wojny domowej, której wznieceniu przez skrajną lewicę sprzyjała sytuacja rdzennej ludności, pozbawionej ziemi i domagającej się reformy rolnej.

Partyzantka w znacznej mierze czerpała środki na zakup broni z handlu narkotykami, konkurując z mafią narkotykową.

Odpowiedzią właścicieli ziemskich na ataki partyzanckie stało się w drugiej połowie XX wieku uzbrajanie przez nich najemnych oddziałów do walki z FARC.

Wynegocjowanie rozbrojenia FARC po długich i trudnych rokowaniach jest w ogromnej mierze zasługą obecnego prezydenta Kolumbii, podobnie jak doprowadzenie do rozbrojenia większości grup paramilitarnych.

(az)