Członkowie Kongresu Stanów Zjednoczonych po raz pierwszy uzyskali dostęp do nieocenzurowanych dokumentów dotyczących sprawy Jeffreya Epsteina. W aktach, liczących około 3 miliony stron mają znajdować się nazwiska wielu osób powiązanych z przestępcą seksualnym, w tym wysoko postawionych polityków i zagranicznych urzędników. "To jest obrzydliwe. Jest tam wiele nazwisk, wielu wspólników, handlujących dziewczynami na całym świecie" – powiedział kongresmen Jared Moskowitz, cytowany przez stację CNN.
- Kongresmeni uzyskali dostęp do nieocenzurowanych akt Jeffreya Epsteina.
- W dokumentach pojawiają się nazwiska wielu wspólników i wpływowych osób.
- W aktach wielokrotnie pojawia się nazwisko Donalda Trumpa.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W poniedziałek członkowie amerykańskiego Kongresu po raz pierwszy otrzymali możliwość zapoznania się z kompletnymi, nieocenzurowanymi dokumentami dotyczącymi sprawy Jeffreya Epsteina - finansisty i przestępcy seksualnego, który przez lata prowadził działalność przestępczą na szeroką skalę. Dotychczas resort sprawiedliwości udostępniał jedynie wersje akt poddane redakcji, w których wiele nazwisk i szczegółów zostało ukrytych przed opinią publiczną.
Według kongresmena Jareda Moskowitza w dokumentach znajdują się nazwiska licznych wspólników Epsteina, którzy mieli brać udział w procederze handlu dziewczynami. To jest obrzydliwe. Jest tam wiele nazwisk, wielu wspólników, handlujących dziewczynami na całym świecie. To jest dokładnie tak, jak ludzie myśleli - powiedział Moskowitz, cytowany przez stację CNN.
Republikanin Thomas Massie poinformował, że w dokumentach znalazł co najmniej sześć nazwisk mężczyzn, których obecność w aktach może mieć charakter obciążający. Wśród nich ma być nawet wysoko postawiony członek zagranicznego rządu. Massie zaznaczył, że w oficjalnie udostępnionych dokumentach nazwiska te zostały wcześniej ocenzurowane.
Demokrata Jamie Raskin, wiceszef komisji ds. nadzoru Izby Reprezentantów, zarzucił resortowi sprawiedliwości nieuzasadnione ukrywanie tożsamości osób powiązanych z Epsteinem. Według niego wiele ingerencji w dokumenty miało na celu ochronę wizerunku wpływowych osób, które spędzały czas z przestępcą, a nie rzeczywistą ochronę śledztwa czy ofiar. Raskin podkreślił, że resort mógł nawet złamać prawo, ukrywając niektóre nazwiska.
W ujawnionych aktach nazwisko prezydenta Donalda Trumpa pojawia się około 3,2 tysiąca razy. Część dokumentów zawiera niepotwierdzone i w większości uznane za niewiarygodne donosy na Trumpa, dotyczące rzekomych przestępstw seksualnych popełnianych na nieletnich wraz z Epsteinem. Sam Trump zapewnia, że w dokumentach nie ma niczego, co mogłoby go obciążać.